Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Najlepsze życzenia

Z okazji Świąt chciałam Wam życzyć, 
abyście ten szczególny czas
 spędzili z najbliższymi w spokojnej i pełnej ciepła atmosferze. 
Życzę Wam zdrowia i szczęścia w nadchodzącym Roku 
i oczywiście samych pyszności na świątecznym stole.



Wszystkiego najlepszego,

Magduśka



niedziela, 23 grudnia 2012

Słodkie upominki z imbirem w roli głównej

Imbir jest wspaniałą przyprawą, ten świeży ma wiele zastosowań, szczególnie na długie zimowe wieczory. Gdy za oknem prószy śnieg my możemy siedzieć pod kocem z ulubioną książką i kubkiem rozgrzewającej herbaty z imbirem. Kontynuując temat drobnych i smacznych prezentów świątecznych tym razem zachęcam Was do przyrządzenia kandyzowanego imbiru w cukrze oraz aromatycznego syropu imbirowego. Plus jest taki, że obie przekąski przygotowujemy za jednym razem.


Imbir kandyzowany
przepis : David Lebovitz (zmniejszyłam proporcje o połowę)

250 g świeżego imbiru
400 g brązowego cukru
0,5 litr wody
szczypta soli




Imbir obieramy ze skórki (najlepiej przy pomocy łyżeczki - nic się nie marnuje i łatwo dotrzemy do wszystkich zakamarków). Kroimy na cienkie plasterki o grubości około 1,5-2 mm. Do garnka lub rondelka o grubym dnie wkładamy pokrojony imbir, zalewamy go wodą tak by był całkowicie przykryty i gotujemy 10 minut. Odcedzamy i zalewamy ponownie wodą i gotujemy jeszcze raz. 
Wodę, cukier, sól oraz odcedzony imbir wkładamy do rondelka i gotujemy na wolnym ogniu tak długo, aż utworzy się syrop o gęstości płynnego miodu. Wówczas odcedzamy imbir (pozostawiając cenny syrop). Jeśli chcecie, aby tak jak na zdjęciu otrzymać suchy kandyzowany imbir to jeszcze ciepły należy obtoczyć w brązowym cukrze i pozostawiamy do wyschnięcia. Natomiast jeśli wolicie imbir w zalewie to przelewamy gotowy imbir wraz z zalewą do słoiczków.

Syrop imbirowy z korzenną nutą

syrop z gotowania imbiru
2 kawałki cynamonu
10 szt. goździków



Do gotowego syropu wrzucamy cynamon i goździki. Podgrzewamy na małym ogniu i przelewamy do butelki. Zamykamy i pozostawiamy do wystygnięcia. Wspaniały dodatek do herbaty czy deserów.

Magduśka

Ryba faszerowana w galarecie

W moim domu zawsze na stole musi pojawić się ryba faszerowana w galarecie. Jeszcze gdy Wigilia odbywała się u mojej Babci jej ryba była moim ulubionym daniem. Kilka lat temu wraz z rodzicami sami spróbowaliśmy swoich sił. Nie obyło się bez początkowych niepowodzeń, ale teraz idzie Nam całkiem nieźle. Może i Wam przypadnie do gustu :)

Ryba faszerowana w galarecie

Składniki (na 3-4 półmiski) :

1,5 kg filetów z ryby (najlepiej świeżych np. dorsza)
6-8 cebul
4 jajka + 2-3 jajks augotowane na twardo do przybrania
2 kajzerki lub 1 szklanka bułki tartej
1 szklanka mleka
4 łyżki posiekanej natki pietruszki + kilka listków do dekoracji
3 litry bulionu warzywnego
2 marchewki
2 pietruszki
nieduży seler
4 ziarna ziela angielskiego
4 ziarna pieprzu
2 liście laurowe
12-14 łyżeczek żelatyny
sok z cytryny
cukier
pieprz
gałka muszkatołowa
sól

Potrzebne akcesoria:
duży garnek, najlepszy jest podłużny garnek ze specjalnym rusztem do gotowania ryby
maszynka do mielenia mięsa lub blender
bawełniane ściereczki lub gaza
sznurek (oby nie niebieski jak u Bridget Jones)



1. Przygotowanie ryby: filety opłukać i najlepiej za pomocą pęsety oczyścić z ości. Bułkę namoczyć w mleku (pominąć, gdy używamy bułki tartej). Cebulę pokroić na kawałki. Rybę wraz z cebulą i bułką zmielić w maszynce do mielenia mięsa (jeśli nie macie maszynki to nie wszystko stracone. Albo pożyczcie od sąsiadów :), a jeśli oni nie mają możecie spróbować rozdrobnić rybę na pomocą blendera. Ja tak kiedyś zrobiłam i ryba też wyszła. Wymaga to jednak dużych pokładów cierpliwości). Do masy rybnej dodajemy jajka, pietruszkę, sok z cytryny  i przyprawy i jeśli nie używaliśmy kajzerki to bułkę tartą. To ważny moment - doprawiajcie rybę pieprzem, solą i gałką muszkatołową do momentu, aż uznacie, że Wam smakuje. Na ściereczce lub gazie układamy podłużnie masę rybną i zawijamy jak cukierek (dość mocno), sznurkiem zawiązujemy końce (z tej ilości ryby powinny nam wyjść dwa takie pakunki). Ważne by masa była zwarta. Jeśli mamy obawy czy masa jest wystarczająco "lepka" możemy dodać jeszcze 1-2 jajka (to powinno pomóc). Jeśli masa jest za rzadka dodajmy trochę bułki tartej. masa powinna przypominać mięso na kotlety mielone.

2. W garnku gotujemy bulion wraz z warzywami (do momentu aż warzywa będą miękkie). Warzywa wyjmujemy na osobny talerz, a bulion przelewamy do garnka, w którym będziemy gotować rybę. Do gotującego się wywaru wkładamy ostrożnie po jednym zawiniątku z masą rybną i gotujemy około 25 minut każdy. Odcedzamy i pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Następnie delikatnie odwijamy rybę z gazy i kroimy na około 1 cm plastry. Układamy na półmisku. Dekorujemy plasterkami ugotowanej marchewki, listkami pietruszki oraz plastrami ugotowanego na twardo jajka.

3. Z wywaru w którym gotowała się ryba przygotowujemy galaretę. Dobrze jest sprawdzić ile wywaru zostało (dużo mogło wyparować w trakcie gotowania ryby). W zależności od ilości możemy dodać trochę przegotowanej wody jeśli mamy za mało płynu. Do ciepłego wywaru dodajemy żelatynę (sprawdźcie na opakowaniu jakie proporcje zaleca producent i dostosujcie do ilości wywaru, którym dysponujecie). Wywarem z żelatyną zalewamy rybę ułożoną na półmiskach. Pozostawiamy do zastygnięcia w chłodnym miejscu (np. na balkonie).

Jest to danie pracochłonne, ale według mnie warto jest się trochę namęczyć.




Życzę smacznego,

Magduśka

Słodki upominek - Biała czekolada w żurawiną

Milo jest obdarować kochaną osobę własnoręcznie przygotowanym upominkiem, a gdy można go jeszcze schrupać...Proponuje Wam przygotowanie własnych czekoladek. Są bardzo szybkie i łatwe do przygotowania i sprawią wielką przyjemność obdarowanemu.

Biała czekolada z żurawiną

2 tabliczki białej czekolady
2 garści suszonej żurawiny



Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (stawiamy miskę nad garnkiem z gotująca się wodą), cały czas mieszamy do rozpuszczenia czekolady. Zdejmujemy z ognia i dodajemy żurawiny (tak naprawdę ilość wedle uznania). Czekoladę wlewamy do foremek (to jakie wybierzecie zależy od waszej inwencji twórczej). Można użyć płaskiej blaszki, a zastygłą czekoladę pokroić na kawałki lub użyć małych foremek do babeczek lub jeśli ktoś ma, specjalnych foremek do czekoladek. Po ostygnięciu gotowe czekoladki pakujemy w celofanowe torebeczki, zawiązujemy wstążką i gotowe.

Smacznego,

Magduśka

sobota, 22 grudnia 2012

Pierniczkowy potwór

Pewnie wszyscy jesteście w ferworze świątecznych przygotowań. Ja też pichcę od rana. a jako przerywnik ciężkiej pracy przedstawiam Wam mojego amatora pierników. Wygląda na to, że mu smakują :)





Pozdrawiam,

Magduśka

środa, 19 grudnia 2012

Pierogi z kapustą i grzybami

Tak jak obiecałam zamieszczam przepis na pierogi z kapustą i grzybami. Są to moje pierwsze pierogi. Do tej pory piekłam tylko pierogi drożdżowe. Dla mnie to pierogowy debiut. Skorzystałam ze sprawdzonego przepisu no i proszę...


Z początku myślałam, że to banalnie proste: mąka, woda i sól. Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego, ale w ugniatanie ciasta trzeba włożyć nie tylko serce, ale też sporo siły. Potem wałkowanie i długie lepienie. Jeśli nie ma się wprawy jest to zadanie trudne. Stąd też nie polecam lepienia pierogów tuż przed Wigilią, lepiej zarezerwować sobie jedno popołudnie. 


Pierogi z kapustą i grzybami
(przepis z bloga Around the kitchen table)




Do przygotowania ciasta potrzeba:

1 szklanka mąki pszennej
10-15 łyżek gorącej wody
szczypta soli

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól, robimy niewielkie wgłębienie i wlewamy wodę. Prawidłowo powinno się to robić na stolnicy, ale ja nie posiadam i nie lubie mieć calego blatu w mące.
Ciasto mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia. Wyrabiamy ciasto rekami, aż do momentu gdy będzie aksamitnie gładkie, miękkie i lśniące. Zawijamy je w folię i wstawiamy do lodówki na około 1 godzinę, by odpoczęło.

Farsz:

500g kapusty kiszonej
50g suszonych grzybów
1 cebula
2 łyżki masła
1 jajko
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta gałki muszkatołowej
2 ziarnka ziela angielskiego
szczypta suszonego tymianku



Najpierw kapustę płuczemy najlepiej na sitku, odciskamy i lekko siekamy. Grzyby płuczemy i moczymy w gorącej wodzie przez minimum 2 godziny (można zostawić na noc do moczenia). Następnie odciskamy je i kroimy w paski i drobno siekamy. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, cebulę i smażymy aż cebula się zeszkli. Dodajemy grzyby i kapustę i podsmażamy całość około 10 minut na małym ogniu. Ja dodawałam też po kilka łyżek wody z moczenia grzybów (pamiętajcie by nie wylewać wody po moczeniu grzybów, bo ma ona w sobie mnóstwo wspaniałego smaku grzybów i może się przydać do przygotowania sosu grzybowego czy zupy). Doprawiamy solą, pieprzem, kminkiem i gałką muszkatołową. Studzimy, dodajemy jajko i porządnie mieszamy. Ja wstawiłam do lodówki na noc i następnego dnia podgrzałam ponownie, wystudzilam i dopiero wówczas wykorzystałam do pierogów. następnego dnia kapusta była zdecydowanie smaczniejsza niż na początku. Pamiętajcie, że kapusta nie może "pływać" w wodzie z grzybów. Chodzi tylko o smak. Farsz powinien być w miarę suchy.


Ciasto cienko wałkujemy i przy pomocy szklanki wykrawamy kółka. Każde kółko układamy kolejno na dłoni i wypełniamy farszem tak by farsz nie dotykał do brzegów (jak będzie dotykał pierogi nie będą się chciały kleić). Zalepiamy brzegi każdego pieroga. Jesli ciasto nie będzie się chciało kleić można jego brzegi delikatnie posmarować wodą.


Gotowe pierogi wkładamy partiami do posolonego wrzątku z 1 łyżką oleju i gotujemy 2-3 minuty od momentu wypłynięcia na powierzchnię.



Życzę smacznego!


Magduśka

poniedziałek, 17 grudnia 2012

PIERNIKOWANIE

Wczoraj odbyło się już czwarte spotkanie "Babskiej kolacji". Tym razem z okazji zbliżających się Świąt upiekłyśmy górę pierniczków i ciasteczek. Bardzo się cieszę, bo tym razem miałyśmy liczną reprezentację. Siedem dziewczyn, siedem przepisów i jeden piekarnik. Przyjęłyśmy wyzwanie i oto są efekty naszej wytężonej pracy. Sprawdziłyśmy siedem przepisów i każdy z nich poddałyśmy wnikliwej ocenie. Trzyosobowe, doświadczone, męskie jury wystawiło swoje oceny, a wyniki prezentuje poniżej wraz z przepisami.

Trudno powiedzieć, który przepis zwyciężył, gdyż wszystkie ciasteczka były pyszne i w każdym było coś godnego uwagi. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dodam jeszcze, że Nasi eksperci nie wiedzieli czyich ciasteczek próbują. Pełen profesjonalizm !

Ponadto Dziewczyny z wielką precyzją dekorowały gotowe wypieki.

A oto relacja...







Pierniki Kasi M. 
(przepis Moje Wypieki)

Składniki na około 100 szt. 

550 g (ok. 3,5 szklanki) mąki pszennej
300 g (ok. 3/4 szklanki) miodu
120 g (trochę więcej niż połowa kostki) masła
100 g (około 3/4 szklanki) cukru pudru
1 jajko
2 łyżeczki sody oczyszczonej
ok. 60 g przyprawy piernikowej
2 łyżeczki kakao 

Wszystkie suche składniki wymieszać w misce (mąkę i cukier puder przesiać). Dodać  masło pokrojone na drobne kawałki i  jajko. Miód podgrzać, dodać do pozostałych składników. Ciasto wyrobić, tak by było gładkie. Wykrawać ciasteczka o grubości około 2-3 cm i piec w temperaturze 180 st. C przez 7-9 minut (my wszystkie ciasteczka piekłyśmy 12 minut). W tym wypadku rzeczywiście było to trochę za długo.


OCENA : 4+
Pierniczki Kasi M. wyróżniało przede wszystkim to, że nie wyrastały podczas pieczenia. Kasia dość cienko je rozwałkowała i dlatego wspaniale nadawały się do zdobienia. Naszym ankietowanym przypominały ciasteczka korzenne. Były chrupiące i dość twarde (ale taka już uroda pierniczków). Później (jeśli dotrwają) i tak zmiękną i można je upiec nawet kilka tygodni przed świętami.





Pierniczki Kasi W.

350 g (ok. 2 szklanki) mąki pszennej
150 g (1/2 szklanki) miodu
150g (3/4 kostki) masła
160g (3/4 szklanki) cukru drobnego do wypieków
1 jajko
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonych goździków
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
2 łyżeczki imbiru
szczypta soli

Wszystkie suche składniki wymieszać w misce (mąkę przesiać). Dodać  masło pokrojone na drobne kawałki i  jajko. Miód podgrzać, dodać do pozostałych składników. Ciasto wyrobić, tak by było gładkie. Zawinąć w folie i wstawić na 1 godzinę do lodówki.  Wykrawać ciasteczka o grubości około 2-3 cm i piec w temperaturze 180 st. C przez 12 minut.


OCENA: 4 +
Pierniczki Kasi W. też były twarde, jednak bardziej miękkie niż pierniczki Kasi M. Były słodsze od pozostałych (tak wypowiedzieli się respondenci :) 

Pierniki Pauliny 
(z Kwestii Smaku)

Składniki na ok. 30 szt.

350 g (ok. 2 szklanki) mąki pszennej
45 g (2 łyżki) miodu (dalyśmy więcej  - ok. 4-5 łyżek)
15 g (1 łyżka) masła
160 g (3/4 szklanki) cukru drobnego do wypieków
1 jajko
1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 opakowania przyprawy piernikowej
ok. 1/3 szklanki lekko ciepłego mleka


Wszystkie suche składniki wymieszać w misce (mąkę przesiać). Dodać masło pokrojone na drobne kawałki i jajko. Miód podgrzać, dodać do pozostałych składników.Dolewając stopniowo (po 1 łyżce) mleka zagniatamy, aż ciasto będzie średnio twarde i gęste, przypominające ciasto kruche. Wyrabiamy ok. 10 minut, a gdy będzie gładkie rozwałkowujemy na grubość maksymalnie 1 cm i wykrawamy ciasteczka. Pieczemy w temperaturze 180 st. C przez 15 minut.




OCENA: 5
Pierniczki Pauliny zostały ocenione najwyżej. Myślę, że przede wszystkim dlatego, że były miękkie. Nasi eksperci uznali, że przypominają pierniki toruńskie i mimo niewielkiej ilości przypraw mają najbardziej piernikowy smak. Chodź zdania były podzielone i były też oceny, że są jednak za mało korzenne. Trudno tu o obiektywną ocenę :)

Pierniki Pauliny najbardziej ze wszystkich wyrosły i były pękate (zapewne za sprawą sporej ilości sody oczyszczonej). Sądzę, że jest to dobra propozycja dla niecierpliwych wyjadaczy pierniczków lub dla spóźnialskich, którzy będą piekli pierniki w ostatniej chwili.

Pierniki Lidki

500 g (ok. 3,5 szlanki) mąki pszennej
450 g (1 1/2 szklanki) miodu
170 g (1 szklanka) cukru pudru
150 g (3/4 kostki) masła
1 opakowanie przyprawy do piernika
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli

Miód, cukier, przyprawy i masło podgrzewamy. Pozostawiamy do ostygnięcia. Makę przesiewamy do miski, dodajemy sodę, sól oraz ostudzoną masę miodową oraz roztrzepane jajko.

Wyrabiamy gładkie, elastyczne, lśniące ciasto. Początkowo będzie dość rzadkie, dlatego lepiej przygotować je dzień wcześniej i zostawić na noc w lodówce by stężało. 

Niestety my nie miałyśmy tyle czasu, dlatego by ciasto dało się wyrobić dodałyśmy jeszcze mąki i wstawiłyśmy na około 1,5 godziny do lodówki. Miało to niestety wpływ na smak pierników.


OCENA: 4-
Pierniczki Lidki nie uzyskały tak wysokich not, jak mogłyby, gdyby były zrobione zgodnie ze sztuką. Niestety nasi specjaliści nie brali pod uwagę, że pierniki muszą poleżeć by nabrać smaku, stąd myślę, że przepis Lidki ma spory potencjał :) Pierniki określone zostały jako mało piernikowe, słodkie i miodowe (gdzie tu logika ? :) Osobiście uważam, że dodałyśmy za dużo mąki i o był główny błąd. 

Kruche ciasteczka Iwonki
(z przepisu Babci Celinki)

Iwonka nie znała sprawdzonego przepisu na pierniki, dlatego zaproponowała przepis na bardzo dobre kruche ciasteczka.


Składniki:

500 g (ok. 3 szklanki) mąki pszennej
170 g (1 szklanka) cukru pudru
250 g (1 i 1/4 kostki) masła
3 żółtka
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
ewentualnie śmietana lub zimna woda. 

Mąkę przesiać do miski wraz z cukrem, dodać proszek do pieczenia, masło i 3 żółtka. Ciasto wyrabiać na gładką masę, a w razie problemów z zagnieceniem dodać trochę śmietany lub zimnej wody. Schłodzić w lodówce przez 1 godzinę. Rozwałkować i piec w temperaturze 180 st. C przez 15-20 minut.


OCENA: 4 +

Ciasteczka Iwonki były bardzo smaczne. Nasi degustatorzy powiedzieli, że smakują "jak maślane ciasteczka", podobno trochę tłuste (ja nie zauważyłam), chrupkie, delikatne, kruche i nie za słodkie. Z tego przepisu można też zrobić spód do szarlotki.


Półkruche ciasteczka Doroty 
(przepis z bloga Jak po maśle)

500 g (ok. 3 szklanki) mąki pszennej
150 g (ok. 3/4 szklanki) cukru
150 g (3/4 kostki) masła
2 żółtka
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
3 łyżki śmietany

Mąkę przesiać i wymieszać z cukrem, sodą, proszkiem. Dodać kawałki masła i palcami rozdrobnić z mąką (powstaną grudki). Dodać pozostałe składniki. Wyrobić jednolite ciasto i schłodzić w lodówce minimum 1 godzinę.




OCENA 4:

Ciasteczka Doroty są chrupiące i wręcz idealne do kawy czy herbaty. Nie za słodkie i moim zdaniem dobre byłyby posypane cukrem. 

Moje "Golden gingerbread", czyli ciasteczka imbirowe
(z przepisu Tatter)

350 g (ok. 2 szklanki) mąki pszennej
130 g (ok. 1/2 szklanki) drobnego cukru do wypieków
4 łyżeczki syropu klonowego
2 roztrzepane żółtka
130 g (trochę mniej niż 3/4 kostki) masła
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
2 łyżeczki mielonego imbiru
2 łyżeczki mielonego cynamonu

Przesiewamy razem mąkę, sodę, sól i przyprawy. Dodajemy masło pokrojone na drobne kawałki i łączymy palcami suche składniki z masłem (powstaną jakby okruchy / grudki). Następnie dodajemy cukier, syrop, żółtka i mieszamy. Musi powstać zwarte ciasto. Nie jest to łatwe. Długo się męczyłam i dodałam trochę śmietany co bardzo ułatwiło zadanie. Zawijamy w folie i chłodzimy 30 minut. Wałkujemy, wykrawamy ciasteczka i pieczemy w temperaturze 180 st. C przez 12 minut.



OCENA: 4 

Pierwsze spostrzeżenie naszych specjalistów brzmiało: "mało piernikowe". To prawda, bo to nie pierniczki. Określili je jako dobre, kruche i dobrze doprawione. 


Dziękuję Wam Dziewczyny za pełne zaangażowanie i wspaniała zabawę. 

Życzę udanych wypików

Magduska

sobota, 15 grudnia 2012

Piernik z konfiturą śliwkową

Drugi piernik już wychodzi z piekarnika :)

Tym razem posłużyłam się przepisem Marty Gessler (nie mylić z Magdą Gessler). Zamiast czekolady, jak w poprzednim przepisie użyłam powideł śliwkowych (coś czuje, że to będzie strzał a dziesiątkę). Niestety z piernikami jest tak, że ich prawdziwe walory smakowe można ocenić po czasie. Będę musiała zrobić podsumowanie po Świętach.

Piernik z konfiturą śliwkową



3 szklanki (ok. 450 g) mąki pszennej
1 szklanka drobnego cukru do wypieków
2 łyżki (16g) kakao naturalnego
1 opakowanie przyprawy piernikowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3 jajka
1 szklanka (250 ml)mleka
1 szklanka (ok. 300g) powideł śliwkowych
1/2 szklanki (180 g) miodu
3/4 (180 ml) szklanki oleju



Przesiewamy do miski makę, cukier, kakao, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia i sodę. Dodajemy  same żółtka, mleko, powidła, miód i olej i dokładnie mieszamy, tak by nie zostały grudki. Ubijamy białka na sztywną pianę i delikatnie dodajemy do naszej masy. Mieszamy wszystko powoli i przekładamy do wysmarowanej masłem foremki (ja swoją wyłożyłam papierem do pieczenia). Piec ok. 50 min. w temperaturze 180 st. C.

Z tej ilości wyszedł mi jeden piernik w foremce ok. 25 cm i drugi w podobnej formie, ale już trochę cieńszy. Myślę  że można użyć foremki o długości ok. 35 cm i powinno być ok.

Owocnych wypieków życzę,

Magduśka


piątek, 14 grudnia 2012

Piernik z czekoladą

Pierwszy piernik już stygnie :)

Nie jestem specjalistką w dziedzinie pieczenia ciast, dlatego zawsze na początku sięgam do sprawdzonych źródeł. Pieczenie wszelkich ciast wymaga precyzji i to właśnie od przepisu zależy efekt końcowy. W tym roku postanowiłam upiec nieco większą ilość ciast i wypróbować kilka receptur by znaleźć to najlepsze rozwiązanie.

Na początek sprawdzony przepis z Kwesti Smaku. Już kilka razy piekłam piernik z tego przepisu (z różnym skutkiem), ale generalnie jest smaczny i ma dużo czekolady. Dziś jeszcze nie będę przyrządzać polewy i nie powiem jak smakuje, muszę poczekać do Świąt, aż nabierze smaku.

Piernik z czekoladą



Składniki na jedną foremkę o długości 24 cm:

200 g mąki pszennej
100 g mąki żytniej (użyłam chlebowej)
1 pełna łyżka kakao
szczypta soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
po 1/2 łyżeczki bardzo drobno posiekanych goździków i owoców jałowca
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki cynamonu w proszku
100 g masła (1/2 kostki)
180 g drobnego cukru
100 g płynnego miodu (użyłam gryczanego dla wzmocnienia smaku)
3 jajka
5 łyżek mleka
tabliczka drobno posiekanej gorzkiej czekolady 70%
Polewa: tabliczka gorzkiej czekolady, 50 g masła (1/4 kostki)

Przygotowanie:

Podłużną foremkę (keksówkę) smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Ja tego nie zrobiłam, bo moja foremka ma nieprzywieralną powłokę. Oba rodzaje mąki wraz z kakao, solą, proszkiem do pieczenia i przyprawami przesiewamy do miski. W drugiej misce ucieramy masło z cukrem na puszystą masę (można to zrobić przy pomocy miksera lub ręcznie. Ja nie mam miksera, więc dla ułatwienia sobie pracy na początku użyłam blendera, a potem poszło gładko). Masło utarte z cukrem łączymy z miodem i żółtkami (robimy to stopniowo). Gotową masę wlewamy do miski z mąką i dodając mleko wszystko razem mieszamy. Łączymy z drobno posiekaną czekoladą i na końcu, bardzo delikatnie z ubitymi na sztywno białkami (Uwaga! aby ułatwić sobie zadanie, szczególnie jeśli ktoś nie ma miksera jak ja, pamiętajcie, że żeby łatwo ubić białka muszą one być zimne, dobrze jest też dodać do białek szczyptę soli - szkoda, że przeczytałam o tym całkiem niedawno).
Na koniec ciasto przekładamy do foremki, wyrównujemy powierzchnię i pieczemy w dobrze nagrzanym, do 180 st. C piekarniku przez około 50 minut. Pieczemy do tzw. suchego patyczka. Nakłuwamy ciasto np. drewnianym patyczkiem do szaszłyków, jeśli wyjmiemy suchy, bez lepkich fragmentów ciasta znaczy, że nasz piernik jest gotowy. Pilnujmy, żeby zbytnio nie zrumienić ciasta, bo będzie wówczas gorzkie (można je przykryć folio aluminiową, która uchroni ciasto przed nadmiernym spieczeniem. Studzimy go i zawijamy z lnianą ściereczkę. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać do świąt, aż piernik dojrzeje i nabierze wspaniałego, aromatycznego smaku. Wówczas możemy udekorować go polewą czekoladową przygotowaną z roztopionej czekolady z masłem.

Życzę Wam udanych świątecznych wypieków, bo Święta już tuż, tuż..:)

Magduśka

środa, 12 grudnia 2012

Święta tuż tuż...czas zakasać rękawy

Do świąt już tylko 12 dni!!!

Prezenty kupione? pierniki się pieką? Jeśli nie chcecie robić wszystkiego na ostatnią chwilę najwyższy czas wziąć się do roboty. Warto mieć plan, by w ten szczególny świąteczny wieczór móc zasiąść do rodzinnej kolacji z uśmiechem na ustach i nie martwić się przygotowaniami.

Postaram się pomóc. Warto wiedzieć, które potrawy można przygotować wcześniej  a które zostawić sobie na koniec. Przede wszystkim musimy pamiętać, że zazwyczaj nie zdarza się tak, by wszystko wyszło idealnie. Zawsze w natłoku spraw i rzeczy do przygotowania coś może pójść nie po naszej myśli. Nie warto się tym przejmować. Najważniejsze byśmy milo spędzili święta. Nie planujcie, więc zbyt wiele potraw - wiadomo - według tradycji powinno być 12, ale ciasta i kompot też się liczą, a część z nich mogą przygotować też inni członkowie rodziny. Dlatego najważniejszy jest podział obowiązków, a zadaniem gospodarza jest ich przydzielenie :)
Poza tym istnieją też gotowe potrawy, które pamiętajmy trzeba odpowiednio wcześniej zamówić (myślę, że to najwyższa pora).

Jeśli jednak zdecydujecie się samodzielnie lub z pomocą rodziny przygotować wigilijną wieczerzę postanowiłam zebrać dla Was kilka "dobrych rad", które pozwolą ustrzec się porażki.

PRZYGOTOWANIA:

Pozostały niespełna dwa tygodnie do Świąt, dlatego proponuje już teraz zrobić pierwsze zakupy i zaopatrzyć się w produkty, które są trwałe lub posłużą nam do przygotowania dań, które mogą "poczekać".

ZAKUPY

Najważniejsze jest MENU, a następnie LISTA. Bez tego nie ma co zaczynać zakupów, szkoda czasu, bo jeśli pamięć nas zawiedzie będziemy musieli jeździć znowu, a przy okazji kupimy masę niepotrzebnych rzeczy.

Już teraz możemy kupić wszystkie suche produkty takie jak mąka, cukier, wszelakie bakalie i przyprawy (na ostatnią chwilę półki sklepowe są wymiecione, a wówczas jeżdżenie po całym mieście w poszukiwaniu wanilii to raczej wątpliwa przyjemność). Możemy zaopatrzyć się też w ryby i je zamrozić. Warto też pamiętać o grzybach, suszonych owocach do kompotu, maku do kutii lub makowca, miodzie do pierników i kapuście do pierogów, które możemy już zacząć lepić. Do tego groszek konserwowy do sałatki jarzynowej i lista już jest całkiem długa.

Do dyspozycji mamy dwa rozwiązania problemu zakupowego. Pierwsze tradycyjne - tup, tup do sklepu czy supermarketu lub klik, klik składamy zamówienie w sklepie internetowym i jakiś biedny człowiek przyniesie nam nasze zakupy (u mnie mają przechlapane, czwarte piętro bez windy, już im współczuje).
Jeśli nie zdecydujecie się na rozwiązanie internetowe i poczłapiecie do sklepu, proponuje poświęcić jeden wieczór w środku tygodnia by uniknąć kilometrowych kolejek do kasy.

Przygotujcie od razu listę sprawunków, w które należy się zaopatrzyć tuż przed Wigilią. Pamiętajcie, że będziemy świętować jeszcze w pierwszy i drugi dzień Świąt, więc trzeba wszystko przewidzieć. Przypomina mi to przygotowania do zagłady. W sumie na 21 grudnia mamy zaplanowany koniec świata, więc kto wie...
Ale na serio trzeba kupić mięso np. na pieczeń, zapas pieczywa, świeże ryby, owoce i wszystko to o czym zapomnieliśmy wcześniej.

"KALENDARZ" gotowania:

Już kilka tygodni przed Wigilią możemy przystąpić do pierwszych wypieków np. w Mikołajki. Tu prym wiodą wszelakie pierniki. Jeśli planujemy upiec piernik według tradycyjnej, rodzinnej receptury musimy pozostawić mu trochę czasu, żeby zdążył zmięknąć.

Dwa tygodnie przed Świętami można poświęcić sobotnie przedpołudnie na pieczenie pierniczków i przygotowywanie drobnych słodkości, które mogą nam posłużyć jako smakowite podarki dla najbliższych. Pieczenie pierniczków to wspaniała zabawa dla dzieci, ale dla dorosłych też :) Aromat przypraw roznoszący się po całym domu wprawi nas w świąteczny nastrój. Pamiętajcie, że jeśli nie zamierzacie zjeść swoich wypieków od razu nie dekorujcie ich jeszcze lukrem, zostawcie to na później  Tymczasem przechowujcie upieczone pierniki w metalowej puszce. Aby szybciej zmiękły włóżcie do puszki kawałek jabłka i wymieniajcie go co 2-3 dni.

Jedno popołudnie dobrze jest też poświęcić na lepienie pierogów i uszek do barszczu. Gotowe pierogi i uszka możemy zamrozić. Dzięki temu w Wigilie będziemy mieli mniej pracy.

Na tydzień przed świętami spóźnialscy powinni przystąpić do lepienia pierogów i uszek. Można też już teraz zrobić pieczone pierogi i również zamrozić. Wystarczy je włożyć do piekarnika, albo mikrofali i gotowe.

Jest to też najwyższy czas, by zabrać się za przedświąteczne sprzątanie - nie polecam mycia okien przy - 10 st.C, ale wiadomo dom musi lśnić.

Cztery dni przed gwiazdką możemy przystąpić do gotowania bigosu. Najlepszy bigos to taki odgrzewany przez kolejne 3 dni, wówczas nabiera smaku, więc do dzieła.

Trzy dni przed gwiazdką należy się wybrać jeszcze raz na zakupy i kupić wszystkie świeże produkty jak masło, śmietana, śledzie i mięso. Możemy upiec makowiec. To dobry czas dla ciast drożdżowych. Owijamy gotowe wypieki folią aluminiową i lukrujemy w dniu podania. Do też dobry czas na lukrowanie pierniczków (najlepiej na 1-3 dni przed).

Na dwa dni przed Bożym Narodzeniem marynujemy śledzie i możemy upiec keks, a wieczorem nastawić zupę grzybową. Szykujemy też warzywa do ryby po grecku.

Święta tuż, tuż..dzień do Wigilii. To będzie pracowity dzień. Gotujemy barszcz czerwony, robimy rybę w galarecie, rybę po grecku, to jest też pora by upiec sernik oraz ugotować kompot z suszu.

WIGILIA - a Wam pozostało tylko ubrać choinkę, polukrować ciasta, odgrzać pierogi, usmażyć karpia i nakryć do stołu, a wieczorem delektować się owocami swojej pracy.

Rozkład jazdy jest gotowy. Trzeba zabrać się do pracy. Ja zabieram się za pieczenie piernika i lepienie  pierogów, o których niedługo napiszę. Życzę Wam owocnych przygotowań.

Pozdrawiam,

Magduśka


Popularne posty