Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WINO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WINO. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2013

Babska kolacja "HISZPAŃSKA FIESTA" cz.2

Trochę ostatnio brakowało mi energii, ale tak jak obiecałam kontynuuje relacje z hiszpańskiej Babskiej kolacji.

PIECZONE POMIDORY Z SEREM MANCHEGO I TYMIANKIEM
(niestety zdjęć brak)

Składniki:

10-12 średnich pomidorów
garść tartego sera manchego (może być też parmezan, dziugas lub inny twardy ser)
2-3 gałązki świeżego tymianku (można użyć suszonego)
sól i pieprz do smaku
oliwa

Pomidory myjemy i kroimy na połówki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub folią aluminiową, doprawiamy solą i pieprzem do smaku, skrapiamy oliwą, posypujemy serem i listkami tymianku. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy, aż pomidorki się zrumienią około 15 minut. Podajemy ciepłe.

CROQUETTES, czyli "krokiety" z beszamelu z chorizo
(przepis pochodzi z Wysokich Obcasów)


2 łyżki masła

3 łyżki mąki
1 szklanka mleka
gałka muszkatołowa
sól, pieprz
buka utarta w grube okruchy
1 jajko
1/2 szklanki kiełbasy chorizo pokrojonej w kosteczkę

Przygotowujemy sosu beszamelowy:
1. masło rozgrzewamy na patelni, dodajemy mąkę, mieszamy i chwilę smażymy;
2. wlewamy mleko, mocno mieszamy i gotujemy, aż powstanie gładki sos
3. zmniejszamy gaz, dodajemy przyprawy i gotujemy, aż beszamel bardzo zgęstnieje
4. mieszamy z chorizo
5. masę intensywnie doprawiamy i chłodzimy, aby stężała - najlepiej pozostawiamy na całą noc
6. formujemy nieduże wałki lub kulki
7. panierujemy w roztrzepanym jajku i bułce tartej
8. ponownie dobrze chłodzimy lub nawet mrozimy
9. smażymy w głębokim oleju na złoto, podajemy na gorąco

Moje uwagi: przede wszystkim podana ilość składników wystarcza na wykonanie może 6-8 krokietów. My zrobiłyśmy małe kuleczki, a i tak nie było ich zbyt wiele. Proponuje, więc podwojenie ilości składników. Po drugie trzeba się zabrać za przygotowywanie tego dania dzień wcześniej. Jeśli masa nie będzie wystarczająco gęsta i schłodzona rozpadnie się podczas smażenia, tak ja mialo to miejsce w naszym przypadku. I po trzecie jest to potrawa warta zachodu. Jest naprawdę pyszna. Można gotowe krokiety ułożyć w misce na sztorc i w każdy wbić patyczek do szaszłyków - wówczas gościom będzie łatwiej po nie sięgać. Zdjęć niestety nie mam.

PATATAS BRAVAS - ziemniaki z ostrym sosem pomidorowym

Tak jak pisałam wcześniej poprzestałyśmy jedynie na ugotowaniu ziemniaków i przyrządzeniu sosu, który był naprawdę piekielnie ostry. Sos został, postał 1-2 dni w lodówce i okazał się przebojem. Schłodzony bardzo smakował mojemu Mężowi, który był nim po prostu zachwycony. Dlatego bardzo dziękuje Agnieszce za cierpliwość przy jego przyrządzaniu i wbrew początkowym obawom serdecznie go polecam, szczególnie jeśli chcemy zaimponować Panom. Myślę, że można go użyć jako ciekawy dodatek nawet do chipsów podjadanych podczas meczu :)

Składniki na 4 porcje tapas:

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone na pół
2 ząbki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
listki z 2 gałązek świeżego rozmarynu
1 łyżeczka łagodnej papryki
1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
1 łyżeczka soli morskiej

Sos:

oliwa
1 cebula
4 ząbki czosnku
3 świeże czerwone papryczki chilli (uwaga, bardziej wrażliwi mogą poprzestać dosłownie na 1 łyżeczce, drobno posiekanej papryczki)
1 marchewka
listki z gałązki świeżego tymianku
1 puszka krojonych pomidorów
1 łyżka octu sherry (użyłyśmy octu z białego wina)
sól morska i świezo zmielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, na średnim ogniu około 10-15 minut, tak by zmiękły i zachowały swój kształt. odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia.
2. przyrządzamy sos: do garnka wlewamy oliwę, ustawiamy na małym ogniu. Na rozgrzany  tłuszcz wrzucamy posiekaną cebulę i plasterki czosnku. Smażymy 5 minut, aż cebula zmięknie, ale się nie przyrumieni. Dorzucamy papryczkę chilli, marchewkę oraz listki tymianku i podsmażamy kolejne 5 minut. Dodajemy pomidory z puszki, ocet oraz sporą szczyptę soli i pieprzu. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień i gotujemy całość na wolnym ogniu przez około 15 minut, aż marchewki zmiękną, a sos zgęstnieje.
3. w czasie gdy sos będzie się gotował, stawiamy dużą patelnię na średnim ogniu. Ziemniaki   kroimy na mniejsze kawałki. Wlewamy olej do wysokości pół centymetra. Smażymy ziemniaki około 8 minut. Na ostatnią minutę smażenia dodajemy czosnek i listki rozmarynu.
4. Podajemy ziemniaki gorące z ostrym sosem pomidorowym.


Hiszpańska tortilla z ziemniakami, chorizo i pikantnym sosem pomidorowym



Tortilla:
2 1/2 szklanki pokrojonych w plasterki ziemniaków
1 szklanka pokrojonej w 3 mm plastry czerwonej cebuli
1 szklanka pokrojonej kiełbasy chorizo
8 jajek
1 łyżka gruboziarnistej soli
1/2 łyżeczki tłuczonego pieprzu
1 łyżeczka posiekanego tymianku
1 łyżeczka oliwy z oliwek
2 łyżki oleju roślinnego

Sos:
1/4 szklanki białego octu winnego
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki soli
1 łyżka tartego imbiru
1 łyżka roztartego czosnku
1 łyżeczka żółtych nasion gorczycy
1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka pieprzu kajeńskiego
1/2 łyżeczki pasty curry
szczypta szafranu
1/4 szklanki oliwy z oliwek
4 szklanki posiekanych pomidorów (lub 2 puszki pomidorów)
1 1/2 szklanki soku pomidorowego

Przygotowanie tortilli:
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 st. C. Ziemniaki zalewamy zimną wodą, wsypujemy łyżeczkę soli. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 1 minutę, gasimy ogień i odstawiamy na 5 minut, odcedzamy - dzięki temu plasterki się nie połamią. Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażamy chorizo oraz cebulę, aż będzie miękka. Ubijamy jajka z dodatkiem tymianku, soli i pieprzu. Mieszamy z ziemniakami, cebulą i kiełbasą.

Na patelni rozgrzewamy olej, musi być bardzo gorący, wlewamy masę jajeczną, delikatnie potrząsamy patelnią, aby składniki równomiernie się rozłożyły. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 25-30 minut.

Wykładamy na talerz i podajemy z pikantnym sosem pomidorowym.

Przygotowanie sosu:

Ocet łączymy z cukrem i solą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 2 minuty, zdejmujemy z ognia. W małej misce łączymy imbir, czosnek, gorczycę, pieprz, kmin, pastę curry i szafran. W rondlu rozgrzewamy oliwę, dorzucamy przyprawy i smażymy 2 minuty. Wlewamy ocet z solą i cukrem, pomidory oraz sok pomidorowy i gotujemy 20 minut.

PAELLA MIXTA Z KURCZAKIEM I OWOCAMI MORZA



Składniki:

oliwa
10 całych ząbków czosnku
2 cebule, obrane i posiekane
100 g kiełbasy chorizo
2 filety z piersi kurczaka bez skóry, pokrojone w dużą kostkę
2 puszki pomidorów bez skóry w całości
sól i pieprz
1 czerwona papryka
2 szklanki ryżu do paelli
3 szklanki bulionu szafranowego
1 szklanka białego wytrawnego wina
500 g krewetek lub mieszanki owoców morza
8-10 całych, świeżych krewetek (opcjonalnie)
8-10 świeżych małży (opcjonalnie)

Bulion szafranowy:
(przepis: Kwestia Smaku)

1 l wody
1/4 obranej niedużej cebuli
kawałek obranej pietruszki
mała marchewka
2 łodygi natki pietruszki
1 łyżka oliwy
1 łyżka sosu sojowego
3 łyżki sosu rybnego
szczypta nitek szafranu
sól i pieprz do smaku

Zaczynamy od przygotowania bulionu: do niedużego garnka wlewamy wodę i dodajemy resztę składników bulionu - warzywa, oliwę, sos sojowy, sos rybny, szafran, sól i pieprz. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze pod przykryciem, na niedużym ogniu przez 10 minut. Zestawiamy z ognia i podgrzewamy dopiero przed dodaniem do paelli.

Przystępujemy do przygotowania paelli: rozgrzewamy oliwę na dużej patelni i smażymy kurczaka i kiełbaski, aż się zrumienią. Przekładamy mięso na talerz i podsmażamy cebulę, aż się zeszkli i lekko zezłoci. Dodajemy czosnek i smażymy chwilę mieszając, aż zacznie pachnieć.
Wrzycamy pomidory (my o nich zapomniałyśmy), rozgniatamy je drewnianą łyżką, mieszamy. Dodajemy ryż, mięso, krewetki/ owoce morza oraz paprykę. Dolewamy wino. Gotujemy na małym ogniu mieszając, aż ryż wchłonie płyn.

Następnie dolewamy szklankę bulionu szafranowego i gotujemy stale mieszając. Kiedy ryż wchłonie płyn, dolewamy kolejną szklankę i gotujemy stale mieszając. Kiedy ryż zmięknie, przykrywamy patelnię i odstaw na 15 minut, żeby paella "doszła" (my nie mogłyśmy tego zrobić ze względu na ogromne rozmiary naszej patelni, ale zawsze można w takiej sytuacji spróbować przykryć danie folią aluminiową).


CHURROS  Z SOSEM CZEKOLADOWYM


Składniki churros:

250 ml mleka
100 g masła
1 łyżka stołowa cukru
125 g mąki
3 żółtka
ziarna z dwóch rozciętych lasek wanilii lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
olej roślinny do smażenia
cukier puder do posypania

Składniki sosu:

1 filiżanka skondensowanego mleka
200 g czekolady deserowej
nieco mleka i rumu



Przygotowanie churros:

1. w garnku gotujemy mleko z cukrem, masłem i wanilią;
2. przesiewamy mąkę i mieszamy na gładkie ciasto. Dodajemy żółtka i mieszamy;
3. przekładamy ciasto do woreczka cukierniczego (takiego jakiego używają cukiernicy do dekorowania tortów itp.), z nakładką w kształcie gwiazdki o śr. około 0,5 cm (my miałyśmy znacznie mniejszą);
4. wyciskamy paski ciasta do oleju rozgrzanego do 180 st. C (generalnie bardzo gorącego). Smażymy, aż będą złocistobrązowe. Odcedzamy z nadmiaru tłuszczu układając gotowe churros na papierowych ręcznikach kuchennych. Posypujemy cukrem pudrem, gdy już ostygną.

Przygotowanie sosu czekoladowego:

Podgrzewamy mleko skondensowane, wrzucamy kawałeczki czekolady i ucieramy na jedwabistą masę. Dolewamy mleko i rum do smaku, mieszamy. Podajemy churros z sosem.

Tak jak pisałam nie udało się nam przygotować sosu czekoladowego, ale z samym cukrem pudrem churros też były bardzo smaczne. Jeszcze raz dziękuję Kasi M. za cierpliwość jaką włożyła w przyrządzenie tego deseru.


SANGRIA KLASYCZNA

1 butelka czerwonego wytrawnego wina (np. Rioja)
1 l schłodzonej lemoniady
lód
1/4 szklanki brandy
1 pomarańcza
1 limonka
1 jabłko Granny Smith

Do dużego dzbanka wlewamy wino, lemoniadę i brandy, następnie dorzucamy pokrojone w plasterki owoce. Na koniec dorzucamy kostki lodu i podajemy zimne.


I to by było na tyle w kwestii naszego hiszpańskiego wieczoru. Zdradzę Wam tylko, że już niedługo następny wieczór...indyjski.

Magduśka

środa, 16 stycznia 2013

Babska kolacja "HISZPAŃSKA FIESTA" cz.1

W ostatnią sobotę odbyło się kolejne spotkanie Babskiej kolacji. Tym razem w nowej, karnawałowej  formule. Najpierw babskie gotowanie, a potem imprezowanie razem z męską częścią odpowiedzialną za degustacje :)

Jak mówi przysłowie "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść", ale z pewnością Nas to nie dotyczyło. Plan był bardzo bogaty i prawie wszystko udało się wykonać. Oczywiście nie bez małych problemów, ale dałyśmy radę...zawsze dajemy :)

Nowym doświadczeniem okazała się koordynacja działań. Wiele z zaplanowanych potraw musiała zostać podana na ciepło w tym samym czasie. Zadanie okazało się naprawdę trudne w warunkach domowych, nie zostało może zrealizowane w 100 %, ale było, szczególnie dla mnie, bardzo ważnym doświadczeniem.

W naszej kuchni hiszpańskiej królowało kilka składników. Nasze gotowanie zdominował czosnek, cebula, pomidory, ziemniaki i chorizo. Starałam się by wszystkie składniki, jak ser manchego czy chorizo były oryginalnie z Hiszpanii. Nawet pomarańcze, cytryny i czosnek pochodziły prosto z Półwyspu Iberyjskiego.

Ważną częścią naszego imprezowego menu było tapas. Tapa po hiszpańsku znaczy "przykrywka", a nazwa wzięła się stąd, że kiedyś w andaluzyjskich barach przykrywano kieliszek z darmową przekąską chlebem lub glinianym spodeczkiem. Miało to uchronić przekąskę przed muchami i utratą aromatu. W Hiszpanii te małe dania stanowią dzieła sztuki kulinarnej, są ich setki rodzajów. My również się postarałyśmy. Niestety dokumentacja fotograficzna naszego spotkania nie jest zbyt bogata, bo ogarnięte przygotowaniami nie miałyśmy głowy do zdjęć. Tym bardziej, że postawione przed chłopakami przekąski znikały w mgnieniu oka :)

Hiszpańska fiesta
Menu

Tapas
- hiszpańska szynka serrano z kaparami i ser manchego
- zielone oliwki nadziewane migdałami i pastą paprykową
- papryczki nadziewane serem
- croquettes, czyli krokiety z beszamelu z dodatkiem chorizo
- krążki kalmarowe w cieście
- albondigas - pulpeciki z sosem pomidorowym
- pieczone pomidory z serem manchego i tymiankiem
- grzanki z "hiszpańskim pesto" i krewetkami z czosnkiem
- patatas bravas z ostrym sosem pomidorowym
- Tortilla ziemniaczana z chorizo i czerwoną cebulą

Danie główne: Paella mixta z owocami morza i kurczakiem

Na deser: Churros z sosem czekoladowym

Do picia: Sangria


Nie wszystkie z zaprezentowanych dań były naszym dziełem. Oliwki, papryczki i krążki kalmarowe kupiłyśmy gotowe. Natomiast z pozostałą częścią listy zmierzyłyśmy się dzielnie same.

Zacznę od croquettes, czyli czegoś w rodzaju krokietów (przynajmniej z wyglądu zewnętrznego), przygotowanych z sosu beszamelowego z dowolnymi dodatkami, u nas z kiełbasą chorizo, obtoczonych w bułce tartej i usmażonych w głębokim tłuszczu. Przyznam się, że szykując menu nie pokładałam w tym daniu wiele nadziei. Rzeczywiście wieloetapowość jego przygotowania nie wróżyła nic dobrego. Forma nam nie wyszła, bo ciasta było mało i nasze małe kuleczki rozpadły się podczas smażenia. Ale do smaku nie miałam żadnych zastrzeżeń. Dlatego spróbuję wykonać to danie jeszcze raz, ale tym razem rozpocznę dzień przed planowaną imprezą. Ale o szczegółach za chwilę.
Potrawą, która bardzo miło mnie zaskoczyła były albondigas, czyli mięsne pulpeciki w sosie pomidorowym. Wydało mi się to niezwykle banalne i nie zakładałam, że będzie to mój faworyt. Wykorzystałam przepis Jamiego Olivera, który jest niezwykle prosty, ale efekt...sami sprawdźcie.

Dalej były połówki pomidorów zapiekane z serem manchego i świeżym tymiankiem. Proste, smaczne i nadające się na wiele okazji. Najsmaczniejsze w sezonie pomidorowym.

Grzanki z "hiszpańskim pesto" z krewetkami, stanowiły małą wariację na temat prezentowanych już na moim blogu przepysznych grzanek z zielonym pesto. Zamieniłyśmy orzechy piniowe na migdały i dodałyśmy sera manchego zamiast parmezanu. Jak zawsze pyszności.

Pora przejść do konkretów. Miałyśmy przygotować tzw. patatas bravas z pikantym sosem pomidorowym. Bardzo popularne danie tapas. Poprzestałyśmy jednak na sosie, a ziemniaków nie usmażyłyśmy. Jednak dla chętnych podam cały przepis.

Bardzo miłym zaskoczeniem była tortilla. Przygotowując się do hiszpańskiej kolacji myślałam, że tortilla hiszpańska to kukurydziane placki. A tu niespodzianka. Hiszpańska tortilla kojarzy mi się z włoską fritattą, natomiast tortilla w plackach to danie meksykańskie, więc może innym razem. Ziemniaczana tortilla z chorizo i czerwoną cebulą była nie tylko łatwa, ale też stosunkowo szybka w przygotowaniu i zamierzam jeszcze nie raz spróbować jej różnych wariacji.

Od początku największą atrakcją miało być danie główne w postaci paelli. Od paelli wszystko się zaczęło. Jeszcze przed świętami mój Mąż wypatrzył w sklepie ogromną patelnię do paelli w bardzo okazyjnej cenie. Tak więc, na gwiazdkę dostałam patelnię do paelli i dalej miałam już pomysł na całą imprezę. Niestety pech chciał, że gdy przyszło nam przyrządzić paellę byłyśmy już tak zmęczone, że trudno było zebrać siły. Ale z pomocą Olgi dałyśmy radę i wyszła naprawdę smaczna. Zadanie o tyle nie było łatwe, że patelnia zajmowała powierzchnię niemal całej, czteropalnikowej kuchenki. 

Zgodnie z planem przygotowałyśmy deser - hiszpańskie churros, długie paluszki smażone na tłuszczu jak nasze pączki czy faworki. Do tego miał być czekoladowy sos, ale z cukrem pudrem też były smaczne. Tu dziękuję Kasi M. za cierpliwość, bo wytrwale smażyła kolejne partie tego deseru.

A na koniec była sangria. Typowy, hiszpański napój alkoholowy, idealny na imprezy.


Hiszpańska szynka serrano z kaparami




 

 

Niektórzy już stracili nadzieję, że cokolwiek zjedzą :)


ALBONDIGAS  (Pulpeciki z sosem pomidorowym)
przepis z książki Kulinarne Wyprawy Jamiego

Składniki na około 25-30 pulpecików

oliwa
pęczek natki pietruszki
2 małe cebule, obrane i drobno posiekane
4 obrane ząbki czosnku (2 drobno posiekane, 2 pokrojone w plasterki)
500 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
2 duże żółtka
50 g bułki tartej
sól morska i świeżo zmielony pieprz
1/2 butelki passaty pomidorowej lub 1 pomidory w puszce
1 cytryna

Przygotowanie:

1. Podgrzejcie oliwę na patelni na średnim ogniu. Dodajemy połowę drobno posiekanej natkę pietruszki, cebulę i posiekany czosnek.
2. Do cebuli i czosnku dodajemy mięso, żółtka i bułkę tartą oraz grubo posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy mięso solą oraz pieprzem. Wszystko razem mieszamy.
3. Formujemy małe kulki z masy mięsnej i układamy na natłuszczonej oliwą tacy lub talerzu, przykrywamy je folią spożywczą i na 30 minut wkładamy do lodówki, aby stężały.
4. Wyjmujemy klopsiki z lodówki i obsmażamy klopsiki w garnku lub głębokiej patelni na brązowo. Dodajemy resztę cebuli, czosnek w płatkach i pomidory. Wszystko razem mieszamy, doprawiamy sos solą i piprzem i podajemy na ciepło.




CDN...

- 

wtorek, 13 listopada 2012

Kilka słów o winie...

Nie wiem czy Wy również wybieracie wino "po etykiecie", ale ja czuje się w świecie wina dość niepewnie i szczerze mówiąc głupio mi, że oceniam wino jedynie po obrazku umieszczonym na butelce oraz po cenie. Zawsze gdy muszę dokonać wyboru przeglądam godzinami półki i nawet nie próbuje (tak jak niektórzy) chodzić z miną znawcy - i tak dobrze, że coraz częściej sklepy umieszczają informacje o regionie lub kraju pochodzenia oraz o tym czy wino jest słodkie czy wytrawne. W przeciwnym razie tragedia gwarantowana. Skąd jednak wiadomo, że wino jest dobre? Jakie wybrać - białe czy czerwone? Jaką powinno mieć temperaturę? i w końcu jaki rocznik wybrać? Postanowiłam zostać świadomym konsumentem. Chcę choć po części wiedzieć, że w sklepie lub winiarni nie robią mnie "w balona". 

Wino to sprawa bardzo subiektywna, to jak ze sztuką, dla jednych to bohomaz dla innych wybitne dzieło warte niebotyczne pieniądze. Oczywiście, gdy już otworzymy butelkę całkiem łatwo zorientujemy się czy dane wino nam smakuje czy też nie, ale na miłość boską skąd mam wiedzieć, które wino jest warte swojej ceny będąc w sklepie. Kiedyś próbowałam zapamiętać nazwy win, które mi smakowały, ale za każdym razem wybierając wino widzę tylko nowe rodzaje, a moich faworytów próżno szukać. Postanowiłam poczytać trochę na ten temat i zebrać w jednym miejscu kilka uwag i informacji, które mam nadzieję będą Wam przydatne. Przy okazji dowiedziałam się, że należę do grupy nazywanej "etykieciarzami", tak podobno nazywa się takich winnych ignorantów w wielkim świecie winiarzy.


CO MOŻNA WYCZYTAĆ Z ETYKIETY?

Spece od marketingu wiedzą, że takich "etykieciarzy" jak ja jest nawet 60 % konsumentów, więc poświęcają mnóstwo energii i środków by ich etykieta przyciągnęła naszą uwagę. Można więc wysnuć wniosek że im brzydsza etykieta tym lepsze wino, ale mnie to nie przekonuje, bo w dzisiejszych czasach coś co jest nieatrakcyjne nie sprzeda się - takie są prawa rynku. Dlatego warto nauczyć się odpowiednio czytać etykiety, tzn. zwracać uwagę na informacje, które regulowane prawnie dają nam jednoznaczne wskazówki z jakim winem mamy do czynienia. Dobrze jest poznać nazwy określające wino w kilku językach, by móc swobodnie dokonywać wyboru. Poniżej zamieszczam listę elementów, które powinny się znaleźć na etykiecie:


1. NAZWA WINA :

Dużo o winie powiedzieć może nazwa. Tu nie ma wprawdzie dokładnych reguł. Na nazwę wina mogą się składać: nazwa własna / nazwa producenta i jego adres, często jest to nazwa firmy butelkującej wino (np. Carlo Rossi) jest to najczęściej najbardziej wyeksponowana część etykiety. Czyli nazwa producenta nie oznacza nazwy miejsca, z którego pochodzą winogrona. Dopiero nazwa posiadłości / miejscowość lub regionu, w którym zostało wyprodukowane wino daje znawcą wiedzę o miejscu pochodzenia, a już z pewnością nazwa apelacji (zastrzeżonego miejsca pochodzenia wina). W nazwach może pojawiać się szczep, czyli odmiana winogron użytych do produkcji wina (Chardonnay, Pinot Noir), może ona też wystąpić w innym miejscu na etykiecie. Informacje te wydają się być jednak ważne dla koneserów. Osobom, które z winami nie miały wiele do czynienia, będą początkowo niezbyt przydatne.
Uważam, że na początek warto przyswoić sobie ogólnikową regułę/ stwierdzenie dotyczące pochodzenia, mianowicie im dokładniej określone miejsce pochodzenia, tym lepsze wino, wyższej jakości. Oznacza to, że jeśli na etykiecie znajdziemy informacje, że wino pochodzi z konkretnej winnicy, a nie np. z południowej Australii  to mamy większą pewność, że nie stanowi kupażu win pochodzących z różnych części dużego regionu.

2. Kolor wina:
  • wino czerwone - rouge (fr.), rosso (wł.), tinto (hiszp.),
  • wino białe- bianco, blanc, white, wino białe, lekkie: blanc de blancs 
  • wino różowe - rosé (fr.), rosato (wł.), rosado (hiszp.)
Ja przynajmniej, od tego zaczynam dokonywać wyboru wina. Stosuje bardzo schematyczną zasadę: do mięs wino wytrawne czerwone, do ryb i serów - białe wytrawne lub półwytrawne i na deser lub do picia z koleżankami wino białe lub różowe, ja preferuje półsłodkie. I tu poruszamy już drugą kwestie, czyli informacje o stopniu słodyczy wina.

3. Moc wina: rodzaj wina ze względu na zawartość cukru: 

  • wina wytrawne - sec (fr.), secco (wł.), seco (hiszp.), trocken (niem.), zawierają mało cukru do 1,5%
  • wina półwytrawne - demi-sec (fr.), abbocato (wł.), semiseco (hiszp.), halbtrocken (niem.) - mają 1-4% cukru;
  • wina półsłodkie - demi-doux (fr.), semidolce (wł.), semi-dulce (hiszp.), feinherb (niem., nieco słodsze niż półwytrawne) - 4,7 - 7,5% cukru
  • wina słodkie, moelleux (fr.), dolce (wł.), dulce (hiszp.), jeśli na etykiecie win niemieckich nie ma żadnego z powyższych oznaczeń, to - uwaga! - wino wcale nie jest wytrawne, tylko fruchtig (dosł. niem. "owocowy") - określa się tym mianem wina półsłodkie - 8 do aż 16% cukru. 
4. To co dla mnie stanowi największy kłopot i tak naprawdę niewiele mi mówi, to szczepy win, a co się z tym wiąże informacja o kraju pochodzenia. Wyczytałam, że to właśnie od szczepu (czyli odmiany winogron) z jakich powstanie wino zależy jego smak. Są wina produkowane z jednego szczepu oraz wina zawierające kupaż (mieszankę) różnych szczepów. W kwestii kraju produkcji wina wyznaję jedną, prosta zasadę. Jeśli gotuje coś charakterystycznego dla kuchni danego państwa to staram się wybierać wina właśnie z tego regionu lub kraju. Zacznę od przedstawienia najbardziej popularnych  szczepów czerwonego i białego wina:

WINO CZERWONE (szczep i kraj występowania)
  • cabernet sauvignon - Francja: Bordeaux; USA: Kalifornia - daje wina ciemne, głębokie o charakterystycznych aromatach czarnej porzeczki, z nutami żywicznymi, korzennymi i ziołowymi. W beczce rozwija zapachy i smaki dymne, waniliowe, cedrowe. Właściwie nie należy spożywać go bez leżakowania, chyba że produkowany jest w cieplejszych regionach, w kupażach z miękkimi, owocowymi odmianami jak merlot. 
  • merlot - Francja: Bordeaux - Charakteryzują go dość miękkie taniny oraz śliwkowe i czekoladowe nuty. Dojrzewając w dębinie rozwija zapachy śmietany, wanilii i marmolady z owoców leśnych. 
  • pinot noir - Francja: Burgundia; Nowa Zelandia - Młode wina z tego szczepu mają aromat owocowy - malin, czarnych porzeczek, wiśni i truskawek. Natomiast dojrzałe charakteryzują się bogatym bukietem owoców leśnych z delikatną nutą trufli. Wina z tej odmiany nie wymagają długiego leżakowania. 
  • syrah/shiraz - Francja: Dolina Loary; Australia - daje najczęściej mocarne wina, o głębokiej barwie, dobrze zbudowane, aromatyczne i owocowe, 
  • tempranillo - Hiszpania: Rioja - przeważają aromaty owocowe, są one niezwykle aromatyczne i charakteryzują się piękną barwą i z reguły dużą zawartością alkoholu.
WINO BIAŁE (szczep i kraj występowania)
  • chardonnay - Francja: Burgundia, Szampania - bukiet z wyczuwalną nutą jabłek i cytrusów, a w cieplejszym klimacie wyraźna jest nuta brzoskwiń i owoców egzotycznych. 
  • riesling - Niemcy, Austria - posiada niezwykle bogaty aromat i charakterystyczny kwasek. Ma wyraźny bukiet z nutą jabłek, brzoskwini, lipy oraz rumianku; Z rieslingu uzyskuje się niezwykle zróżnicowane wina, od delikatnych win wytrawnych po słodkie wina likierowe. 
  • sauvignon blanc - Francja: Dolina Loary, Bordeaux; Nowa Zelandia: Marlborough - Uzyskuje się z niego wina wytrawne o aromacie świeżej trawy i agrestu. 
  • gewürztraminer - Włochy: Południowy Tyrol; Francja: Alzacja - daje aromatyczne białe wina o specyficznym zapachu fiołków i róż.
5. Ponadto na etykiecie możemy też znaleźć informacje o zawartości alkoholu. Ta informacja odpowie nam na pytanie z jak mocnym winem mamy do czynienia. Wyróżniamy:
  • wina lekkie ( 6-8%), 
  • wina średnie (10-12%), 
  • wina ciężkie (12-14%, nawet do 16%)
  • wina wzmocnione, mające powyżej 18% zawartości alkoholu.
6. Kolejną rzeczą na jaką ja zwracam uwagę "studiując" etykiety win jest rocznik wina. Data umieszczona na butelce informuje nas, kiedy miało miejsce winobranie. Niektóre rodzaje wina i szampanów tworzy się z kilku roczników, ale skupmy się na typowych winach. I tu spotkało mnie duże zaskoczenie. Zawsze myślałam, że wino im starsze, tym lepsze, smaczniejsze i droższe - byłam w błędzie! (zakładam, że nie tylko ja tak myślę). Okazuje się, że wina przeznaczone do długiego leżakowania (czyli takie, które mają zachować swoje walory powyżej 15 lat) stanowią zaledwie 1% światowej produkcji! A co z pozostałymi 99 %? Okazuje się, że aż 85 % win przeznaczonych jest do szybkiego wypicia. Co to oznacza w praktyce? Tyle, że są one zdatne do spożycia przez rok, do dwóch lat od czasu zabutelkowania, po tym czasie tracą swoją świeżość, smak i aromat. Pozostałe 14 % są to wina, które  mogą być przechowywane do 5 lat. Nie obawiajmy się więc kupować młodych win, bo data butelkowania nie ma wpływu na jego jakość. Może być kiepskie, stare wino, które po prostu zbyt długo zalega na sklepowych polkach i świetne, młode i aromatyczne.

INNE WAŻNE ELEMENTY POZA ETYKIETĄ:

1. KOREK CZY ZAKRĘTKA - przyjęło się uważać, że dobre wino to takie, które ma prawdziwy korek. Wydaje się nam bardziej eleganckie, nie ukrywam, że ja też tak myślałam. Okazuje się, że znowu byłam w błędzie. Dowiedziałam się, że prawdziwy korek wytwarzany m.in. z kory dębu korkowego (sama widziałam) może powodować ryzyko zakażenia wina chorobą korkową, a tym samym wylanie go do zlewu. Zaczęto używać plastikowych korków, które nadają się tylko do młodych win, gdyż szybko tracą szczelność i powodują utlenianie wina. Stąd wykorzystuje się zakrętki, które są szczelne. Dlatego nie obawiajmy się zakrętek, bo nie maja wpływu na jakość wina.

2. SIARCZYNY - przez długi czas szukałam wina, które nie będzie miało informacji "Zawiera siarczyny". Chciałam znaleźć wino w pełni naturalne. Wyczytałam, że tą informacje należy umieszczać na butelce z związku z dyrektywą UE od 2005 roku. Ma to związek z ewentualną alergią na ten składnik. Nie ma natomiast obowiązku umieszczania informacji o pozostałych składnikach, które powszechnie stosuje się w winiarstwie. Uważam więc, że nie należy sobie psuć smaku i zabawy patrząc na ten właśnie wskaźnik. Ja bym to zupełnie zignorowała.

3. MEDAL NA BUTELCE GWARANTEM JAKOŚCI - na butelkach znajduje się wiele odznaczeń i medali, które nie mają tak naprawdę większego znaczenia.  W świecie winiarskim organizowanych jest wiele konkursów, gdzie za udział producenci muszą płacić i nie ma ustalonego limitu przyznawanych nagród.   Prawda jest taka, że ci najlepsi winiarze nie muszą brać udziału w konkursach, których wyników nie da się ze sobą porównać.                    

Warto też poznać kilka ważnych zasad z winiarskiego savoir-vivre:

PODAWANIE WINA:

1. TEMPERATURA PODANIA:

podstawowa zasada brzmi: białe i różowe podajemy schłodzone, a czerwone w temperaturze pokojowej.

Warto jednak zaznaczyć, że dziś temperatura pokojowa jest nieco wyższa niż w czasach kiedy nie było centralnego ogrzewania. Pamiętajmy więc o tym i podawajmy czerwone wino w temperaturze 16-18°C.

Lekkie słodkie wina  - dobrze schłodzone 6-8°C
Cięższe wina słodkie - madera, tokaje, rieslingi  - Schłodzone 8-12°C
Wina musujące - szampan, prosecco - dobrze schłodzone 6-10°C
Lekkie aromatyczne wina białe - sauvignon blanc, muscadet, riesling, - dobrze schłodzone 8-10°C
Pełne, złożone wina białe - burgundy - Schłodzone 12-15°C
Różowe i lekkie czerwone - rozmaite rosé, cerasuolo, frappato, beaujolais, bardolino - schłodzone 10-12°C
Czerwone wina średniej budowy - burgundy, dolcetto, chianti - Lekko schłodzone 14-17°C
Pełne, złożone i wysokogarbnikowe czerwone - bordeaux, rioja, priorat, shiraz, barolo, brunello, amarone, douro, porto rocznikowe - Temperatura pokojowa bez centralnego ogrzewania 17-18°C

2. W czym podawać:

Kieliszki nie powinny przyćmić wina. Powinny być wykonane z przezroczystego, białego szkła. Najbardziej popularny i pożądany kształt czaszy to tzw. tulipan. Szeroki u dołu pozwala swobodnie zakręcić kieliszkiem, a zwężenie u góry chroni przed  pochlapaniem oraz ogranicza ulatnianie się aromatów. Nóżka kieliszka powinna być smukła i wygodna, bo prawidłowo to właśnie na nóżkę powinno się trzymać kieliszek Jest to eleganckie, zapobiega nagrzewaniu wina i pozostawianiu nieestetycznych odcisków palców.

3. Nalewanie wina:

Wino powinno się otworzyć około dwóch godzin przed podaniem i samemu spróbować, aby sprawdzić, czy winu nic nie dolega.Wino nalewa gospodarz - najpierw sobie, by usunąć ewentualne pozostałości korka pływające po powierzchni, a potem gościom. Wino nalewamy z prawej strony gościa, na stojąco, a szyjka nie może dotykać kieliszka, a sam kieliszek powinien stać na stole. Kieliszki napełnia się od 1/3 do połowy wysokości, podobno podczas toastów wydaje wówczas czysty, przyjemny dźwięk. Dla mnie największym problemem jest takie nalewanie wina by nie pochlapać całego stołu. Powinno się pod koniec nalewania delikatnie obrócić butelkę wokół własnej osi, by ostatnie krople nie spływały wzdłuż butelki. Butelkę można tez elegancko owinąć serwetką.

Jak wykorzystać resztki wina?

Często po większej imprezie zostaje nam mnóstwo kieliszków z niedopitym winem, albo pootwierane, prawie pełne butelki. Jeżeli szczelnie zakorkujemy takie butelki i wstawimy do lodówki, wino będzie zdatne do spożycia przez około 5 dni. Co jednak zrobić z tym co zostało w kieliszkach lub gdy nie damy rady wypić tego co zostało...druga impreza? Niekoniecznie, oto jakie pomysły udało mi się znaleźć:

1. dodawaj wino do przygotowywanych dań. 

Najlepiej jest zaplanować na następny dzień np. duszoną wołowinę lub królika w winie:), ale na serio wino bardzo wzbogaca smak potraw i nawet jeśli wino nie nadaje się już do picia (bo jest np. zwietrzałe) będzie nadal świetne do gotowania. Wino możesz dodać do ciemnych sosów i tych bazujących na pomidorach, do gulaszu wołowego, krewetek czy zupy jak również do marynowania wołowiny, kurczaka i ryb.

2. Zamroź je!

Widziałam ten sposób w jakimś programie telewizyjnym. Wtedy uznałam to za kiepski pomysł, ale teraz zmieniłam zdanie. Często znajduje się w sytuacji, w której potrzebuje wina do gotowania i muszę specjalnie kupić nową butelkę. Choć można wyjść z założenia, że wino użyte do gotowania będzie pasowało podane do kolacji to jednak nie zawsze dodawanie wina do potraw uwiecznione jest wykwintną kolacją. Któregoś razu wyskoczyłam szybko do sklepu z winami, który mam przy domu. Miałam mało czasu wpadłam na chwilę i poprosiłam 2 butelki wina wytrawnego, czerwone do celów kulinarnych. Panowie spojrzeli na mnie z lekkim uśmiechem..po chwili usłyszałam tylko 50 zł proszę. Byłam rozczarowana. - to miało być tylko wino do gotowania, nawet nie umiałam ocenić czy jest dobre, ani na jakiej podstawie Panowie wybrali akurat te, a nie inne wina. No cóż...stąd właśnie uważam, że mrożenie w pojemnikach do lodu pozostałości wina jest dobrym pomysłem. Gdy kostki będą już zmrożone przekładamy je do szczelnego pojemnika lub torebki. Takie kostki będziemy mogli wykorzystać w każdej chwili do przyrządzania aromatycznych, gęstych sosów lub gulaszy. Winne kostki można też dodać do drinków (przynajmniej nie grozi im, że będą rozwodnione jak w przypadku zwykłych kostek lodu).

3. Dodaj resztki wina do sosu winegret lub dressingu do sałaty zamiast używać tradycyjnego octu

4. Usuń plamy z czerwonego wina

Resztki białego wina pomogą usunąć ci plamy z wina czerwonego. Najlepiej usuwać takie plamy póki są świeże, jednak, jeśli masz stare plamy z czerwonego wina to dlaczego nie spróbować? Polej plamę z czerwonego wina kilkoma kroplami wina białego, przyłóż czystą, wilgotną szmatkę i uciskaj. Powtarzaj tą czynność, aż do czasu całkowitego zniknięcia plamy.

Popularne posty