niedziela, 24 lutego 2013

INDYJSKI WIECZÓR

Wczoraj spotkaliśmy się ponownie by tym razem zmierzyć się z kuchnią indyjską. Muszę powiedzieć, że było naprawdę ciekawie. W kuchni unosił się wspaniały aromat przypraw a dziewczyny z coraz większym zapałem mieszały w garnkach :)

Chyba zaczęłyśmy nabierać wprawy, bo tym razem zasiedliśmy do stołu o całkiem normalnej porze, a przygotowania nie nastręczały nam zbyt wielu kłopotów. Tak więc kuchnię hinduską zaliczam do kategorii łatwych.

Jednak do przygotowania dań indyjskich niezbędne jest zaopatrzenie się w pakiet podstawowych przypraw:


IMBIR I CZOSNEK - w kuchni indyjskiej stosuje się tą parę bardzo często, do przyrządzania wielu potraw. Robi się z nich pastę. Warto się do nich przekonać. Imbir ma mocny, nieco cytrynowy zapach i korzenny, palący smak.




GARAM MASALA - po hindusku, znaczy "gorąca mieszanka", jest to mieszanka różnych przypraw indyjskich, które najpierw praży się, każdą z osobna, a następnie mieli. Jest to przyprawowy "must have" kuchni indyjskiej.



NASIONA KOLENDRY - kolendra w każdej postaci (nasion, natki czy proszku) stanowi istotny element kuchni indyjskiej. Szczególnie świeże listki kolendry mają bardzo intensywny i szczególny zapach. Z początku może się wręcz wydawać mało przyjemny, ale z czasem się oswoicie :) nasiona natomiast mają zupełnie inny zapach.


KMIN RZYMSKI - to bardzo ciekawa przyprawa. Na mnie zrobiła bardzo duże wrażenie. Pamiętajcie, że kmin rzymski to nie to samo co kminek. To dwie zupełnie różne przyprawy.

KARDAMON - występuje w dwóch odmianach - zielonej i czarnej. Kardamon stosuje się zarówno do dań słonych jak i słodkich. Jest jedna z droższych przypraw świata, dlatego zamiast nasion możecie kupić kardamon mielony, naprawdę warto.


GORCZYCA - może być jasna lub czarna. Francuzi robią z niej musztardę, a Hindusi prażą i dodają do swoich potraw. 

Jeśli zastanawiacie się gdzie można kupić te przyprawy to oprócz sklepów internetowych z orientalną żywnością polecam sklepy "Kuchnie świata" (są w dużych marketach). Ciekawy wybór przypraw znajdziecie też w Marks and Spencer.


Menu było dość bogate. Jak zawsze pojawiły się też dania, które zyskały szczególne uznanie.

MENU

BABSKA KOLACJA
- INDYJSKI WIECZÓR -

Samosy z nadzieniem z zielonego groszku i ziemniaków
Kurczak Tikka Masala
Butter Chicken
Szaszłyki z kurczaka Tandoori
Jagnięcina Rogan Josh
Ryż basmati z groszkiem / z kardamonem
Zielona soczewica z miodem
Chlebki pita
Sałatka na ciepło ze szpinaku i ciecierzycy
Raita
Mango lassi



Na początek zamieszczam przepisy na samosy i mango lassi, które chyba najbardziej przypadły wszystkim do gustu. Mango lassi to prosty napój z owoców mango i gęstego jogurtu. W spaniały na koniec kolacji, by nieco złagodzić ostre smaki. 

Samosy okazały się prawdziwą niespodzianką, idealną przekąską na początek kolacji. Proste, a jakże smaczne i ciekawe. Nawet największy mięsożerca podda się urokowi tych pysznych warzywnych pierożków. Ich zawijanie było fajną zabawą, która wciągnęła dziewczyny do tego stopnia, że farsz przygotowywałyśmy trzykrotnie :)

Samosy z nadzieniem z zielonego groszku i ziemniaków



Składniki:

Farsz

3 łyżki oleju roślinnego 
½ łyżeczki nasion gorczycy 
1 średnia czerwona cebula, drobno posiekana 
1 łyżeczka imbiru, starego na drobnej tarce
60 g mrożonego zielonego groszku, rozmrożonego
1 łyżka mielonej kolendry 
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
¼ łyżeczki sproszkowanego chilli 
½-¾ łyżeczki garam masala
sól
odrobina wody 
600 g ziemniaków, obranych, ugotowanych do miękkości i rozdrobnionych widelcem
4 łyżki posiekanej świeżej kolendry 

Ciasto
1 opakowanie ciasta filo, rozmrożonego
5 łyżek roztopionego masła, do smarowania 
2 łyżki ziaren sezamu białego i czarnego, do posypania 

Przygotowanie:


1. Na rozgrzanym oleju prażymy gorczycę, aż zacznie strzelać. 
2. Dodajemy cebulę i imbir i smażymy 2-3 minuty na dużym ogniu. 
3. Dodajemy groszek, mieszamy i dodajemy pozostałe przyprawy, podlewamy wodą. Gotujemy 1-2 minuty, następnie dodać ziemniaki i kolendrę, i gotujemy jeszcze 2-3 minuty. 
4. Piekarnik nagrzewamy do 200°C. 
5. Rozwijamy ciasto filo i odklejamy jeden płat (pozostałe przykrywamy folią spożywczą lub wilgotną ściereczką, aby nie wyschły). Kładziemy go na równej, czystej powierzchni i smarujemy roztopionym masłem. Dzielimy każdy płat ciasta na pół i składamy na pół – ma powstać dwuwarstwowy pasek ciasta. 
6. Umieszczamy jedną łyżeczkę farszu 2 cm poniżej końca paska, z lewej strony. Chwytamy prawy róg i składamy ciasto ukośnie, przykrywamy farsz tak, aby powstał trójkąt. Składamy ponownie wzdłuż boku trójkąta. Składamy w ten sposób dalej aż do końca paska. Smarujemy wierzch pierożka masłem, przekładamy na blachę do pieczenia. Tak przygotowujemy pozostałe samosy. Posypujemy pierożki sezamem i pieczemy na środkowym poziomie piekarnika przez 15 minut, odwracając w połowie pieczenia, aż będą złociste i chrupiące.






MANGO LASSI

Składniki na 2 porcje:

1 dojrzałe mango
1 szklanka gęstego jogurtu, np. greckiego
szczypta mielonego kardamonu
opcjonalnie 1 łyżeczka cukru lub miodu



Mango musi być dojrzałe, czyli powinno być miękkie i mieć rumianą skórkę. Jeśli kupicie mango, które jest jeszcze twarde i zielone włóżcie je do papierowej torebki razem z dojrzałym jabłkiem lub bananem. 

Mango należy naciąć wzdłuż, wokół pestki. Aby sprawnie rozdzielić dwie połówki mango trzeba chwycić obydwoma rękami każdą połówkę i obrócić w przeciwnym kierunku. Następnie wyjąć pestkę i wyskrobać miąższ łyżką. Miąższ miksujemy przy pomocy blendera na gładką masę i dodajemy jogurt i szczyptę kardamonu. Wszystko razem mieszamy. Najlepiej smakuje schłodzone. Jeśli uznacie, że napój jest za mało słodki możecie dodać cukru lub miodu.



CDN...


czwartek, 14 lutego 2013

WALENTYNKOWA PANNA COTTA

Dziś Walentynki, więc mimo, iż ostatnio prawie nie bywam w kuchni postanowiłam przygotować słodki prezent dla Mojego Męża :)
Nigdy nie obchodziłam zbyt hucznie tego święta, ale każda okazja by miło spędzić razem czas jest jak najbardziej mile widziana. Jestem zdania, że w ten dzień sprawimy drugiej osobie ogromną przyjemność własnoręcznie przygotowaną kolacją lub słodkim upominkiem.

Ja przyrządzam mój ulubiony deser...włoską panna cottę. "Panna cotta" po włosku znaczy gotowana śmietanka. Deser jest banalnie prosty, więc gorąco zachęcam. Słodycz śmietanki w połączeniu z kwaskowatym smakiem owocowego sosu to zestaw idealny.

WANILIOWA PANNA COTTA z owocowym sosem



Składniki:

śmietanka kremówka 36%
cukier (drobny lub puder)
laska wanilii lub ekstrakt waniliowy
żelatyna w proszku
2-4 łyżki gorącej wody
mrożone owoce (maliny, truskawki lub mieszanka owoców leśnych)

Proporcje:

1 osoba = 0,5 łyżeczki żelatyny +125 ml śmietanki + 1/8 szklanki cukru
2 osoby = 1 łyżeczka żelatyny + 250 ml śmietanki + 1/4 szklanki cukru
3 osoby = 1,5 łyżeczki żelatyny + 375 ml śmietanki  + 2/8 szklanki
4 osoby = 1 łyżka żelatyny + 500 ml śmietanki + 1/2 szklanki cukru
8 osób = 2 łyżki żelatyny + 1 l śmietanki + 1 szklanka cukru oniec dorzucamy rozpuszczamy 

Śmietankę wlewamy do garnka i zagotowujemy. W tym samym czasie żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie. Do gotującej się śmietanki dodajemy wanilię (same ziarenka) oraz cukier. Na koniec dorzucamy rozpuszczoną żelatynę. Mieszamy i wlewamy gorącą śmietankę do filiżanek. Czekamy, aż nasz deser ostygnie i wstawiamy do lodówki, najlepiej na cala noc.
Przed podaniem miksujemy zmrożone owoce na mus. Mus rozkładamy na talerzu, filiżanki z panna cottą wkładamy do ciepłej wody, aby łatwiej było je wyjąc i odwracamy do góry nogami na talerz z musem.

Życzę Wam smacznego,

Magduśka


poniedziałek, 4 lutego 2013

Parówki w cieście

Gotowanie mnie odpręża, ale gdy za oknem jest zimno i ponuro, a ja walczę z nawałem obowiązków nie mam ochoty na codzienne stanie po pracy przy przysłowiowych "garach". Jednak jedzenie w pośpiechu, sięganie tylko do lodówki po coś gotowego, a już najgorzej zamawianie pizzy powoduje u mnie kompletny spadek poziomu energii i szukam rozwiązań pośrednich. Chodzi o to by przy niewielkim nakładzie czasu i pracy wyczarować coś smacznego i ciekawego do zjedzenia. Dziś proponuje Wam dobre rozwiązanie na kolacje lub jako przekąskę na spotkanie ze znajomymi - parówki w cieście francuskim.



PARÓWKI W CIEŚCIE FRANCUSKIM

Składniki:

2 opakowania parówek, najlepiej z szynki
1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego

Ciasto kroimy w cienkie paski szerokości około 1 cm i owijamy każdą parówkę, układamy na blaszce  do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 st. C i wstawiamy na 12-15 minut do piekarnika, pieczemy aż się delikatnie zrumienią.





piątek, 1 lutego 2013

FAWORKI NA PIWIE

Jak karnawał, to też faworki. Już za tydzień tłusty czwartek, dlatego warto jest się odpowiednio wcześniej przygotować. Razem z dziewczynami dzięki uprzejmości rodziców Iwonki wybrałyśmy się z wizytą na naukę przyrządzania faworków. Faworki, chrust, chruściki (z francuskiego faveur  - wstążka, tasiemka) to typowy przysmak karnawałowy i tłustoczwartkowy. Te śliczne wstążeczki, delikatne i kruche skradną serce niejednemu smakoszowi. Pamiętam jak moja Babcia z okazji święta Trzech Króli przyrządzała całe morze faworków, zajmowało to bardzo dużo czasu, ale teraz już wiem dlaczego. Faworki należy robić w towarzystwie. Nie dość, że jest miło to samo ich przyrządzenie zajmuje godzinkę, może dwie i gotowe. My robiłyśmy faworki we cztery i muszę powiedzieć, że było w sam raz.

Warto też zadbać o maszynkę do robienia makaronu, bo niebywale ułatwia to przygotowania. Jeśli jej nie mamy przyda się dobry wałek i trochę siły. Trzeba się też przygotować na niezłą zadymę, bo gorący tłuszcz na którym smaży się faworki dymi niemiłosiernie.

Jedno jest pewne - warto jest poświęcić jeden wieczór w miłym towarzystwie, by móc potem delektować się smakiem własnoręcznie przyrządzonego chrustu.


FAWORKI NA PIWIE
(przepis dzięki uprzejmości Mamy Iwonki)



Składniki (starczają na 3 pełne talerze faworków):

10 żółtek jajek
piwo = tyle ile żółtek
szczypta soli
4 kostki smalcu lub klarowane masło
cukier puder do posypania faworków
2 surowe ziemniaki pokrojone w kostkę

Do szklanki wrzucamy żółtka, odmierzamy wysokość do jakiej sięgają. Żółtka przelewamy do miski, a w szklance odmierzamy taką samą ilość piwa jak żółtek, łączymy piwo z żółtkami, solą i dosypujemy tyle mąki by ciasto po wyrobieniu miało konsystencję plasteliny. W wyrabianie ciasta trzeba włożyć trochę energii. Ciasto owijamy w folię i wkładamy do lodówki na 30 minut. 


Na patelni trzeba rozpuścić smalec/ klarowane masło. Tłuszcz musi być bardzo gorący. Aby tłuszcz się nie palił dorzućcie kawałki ziemniaków i wymieniajcie, gdy będą mocno usmażone. Pamiętajcie o pilnowaniu odpowiedniej temperatury tłuszczu - musi być stale dobrze rozgrzany, no i może się dymić.

Następnie wyjmujemy ciasto z lodówki i wałkujemy na bardzo cienkie, długie kawałki. Jeśli używamy maszynki do makaronu przeciągnijmy ciasto dwukrotnie. Pasy dzielimy na wstążki długości około 10 cm i po środku robimy nacięcie przez które przewijamy jeden koniec wstążki.




Gotowe wstążki wrzucamy partiami na gorący tłuszcz i smażymy po kilka sekund z każdej strony, aby były rumiane. Gotowe faworki przekładamy na kuchenne ręczniki papierowe by odsączyć tłuszcz. Gdy ostygną przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem.






Życzę Wam smacznego,

Magduśka


środa, 30 stycznia 2013

Babska kolacja "HISZPAŃSKA FIESTA" cz.2

Trochę ostatnio brakowało mi energii, ale tak jak obiecałam kontynuuje relacje z hiszpańskiej Babskiej kolacji.

PIECZONE POMIDORY Z SEREM MANCHEGO I TYMIANKIEM
(niestety zdjęć brak)

Składniki:

10-12 średnich pomidorów
garść tartego sera manchego (może być też parmezan, dziugas lub inny twardy ser)
2-3 gałązki świeżego tymianku (można użyć suszonego)
sól i pieprz do smaku
oliwa

Pomidory myjemy i kroimy na połówki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub folią aluminiową, doprawiamy solą i pieprzem do smaku, skrapiamy oliwą, posypujemy serem i listkami tymianku. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy, aż pomidorki się zrumienią około 15 minut. Podajemy ciepłe.

CROQUETTES, czyli "krokiety" z beszamelu z chorizo
(przepis pochodzi z Wysokich Obcasów)


2 łyżki masła

3 łyżki mąki
1 szklanka mleka
gałka muszkatołowa
sól, pieprz
buka utarta w grube okruchy
1 jajko
1/2 szklanki kiełbasy chorizo pokrojonej w kosteczkę

Przygotowujemy sosu beszamelowy:
1. masło rozgrzewamy na patelni, dodajemy mąkę, mieszamy i chwilę smażymy;
2. wlewamy mleko, mocno mieszamy i gotujemy, aż powstanie gładki sos
3. zmniejszamy gaz, dodajemy przyprawy i gotujemy, aż beszamel bardzo zgęstnieje
4. mieszamy z chorizo
5. masę intensywnie doprawiamy i chłodzimy, aby stężała - najlepiej pozostawiamy na całą noc
6. formujemy nieduże wałki lub kulki
7. panierujemy w roztrzepanym jajku i bułce tartej
8. ponownie dobrze chłodzimy lub nawet mrozimy
9. smażymy w głębokim oleju na złoto, podajemy na gorąco

Moje uwagi: przede wszystkim podana ilość składników wystarcza na wykonanie może 6-8 krokietów. My zrobiłyśmy małe kuleczki, a i tak nie było ich zbyt wiele. Proponuje, więc podwojenie ilości składników. Po drugie trzeba się zabrać za przygotowywanie tego dania dzień wcześniej. Jeśli masa nie będzie wystarczająco gęsta i schłodzona rozpadnie się podczas smażenia, tak ja mialo to miejsce w naszym przypadku. I po trzecie jest to potrawa warta zachodu. Jest naprawdę pyszna. Można gotowe krokiety ułożyć w misce na sztorc i w każdy wbić patyczek do szaszłyków - wówczas gościom będzie łatwiej po nie sięgać. Zdjęć niestety nie mam.

PATATAS BRAVAS - ziemniaki z ostrym sosem pomidorowym

Tak jak pisałam wcześniej poprzestałyśmy jedynie na ugotowaniu ziemniaków i przyrządzeniu sosu, który był naprawdę piekielnie ostry. Sos został, postał 1-2 dni w lodówce i okazał się przebojem. Schłodzony bardzo smakował mojemu Mężowi, który był nim po prostu zachwycony. Dlatego bardzo dziękuje Agnieszce za cierpliwość przy jego przyrządzaniu i wbrew początkowym obawom serdecznie go polecam, szczególnie jeśli chcemy zaimponować Panom. Myślę, że można go użyć jako ciekawy dodatek nawet do chipsów podjadanych podczas meczu :)

Składniki na 4 porcje tapas:

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone na pół
2 ząbki czosnku, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
listki z 2 gałązek świeżego rozmarynu
1 łyżeczka łagodnej papryki
1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
1 łyżeczka soli morskiej

Sos:

oliwa
1 cebula
4 ząbki czosnku
3 świeże czerwone papryczki chilli (uwaga, bardziej wrażliwi mogą poprzestać dosłownie na 1 łyżeczce, drobno posiekanej papryczki)
1 marchewka
listki z gałązki świeżego tymianku
1 puszka krojonych pomidorów
1 łyżka octu sherry (użyłyśmy octu z białego wina)
sól morska i świezo zmielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, na średnim ogniu około 10-15 minut, tak by zmiękły i zachowały swój kształt. odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia.
2. przyrządzamy sos: do garnka wlewamy oliwę, ustawiamy na małym ogniu. Na rozgrzany  tłuszcz wrzucamy posiekaną cebulę i plasterki czosnku. Smażymy 5 minut, aż cebula zmięknie, ale się nie przyrumieni. Dorzucamy papryczkę chilli, marchewkę oraz listki tymianku i podsmażamy kolejne 5 minut. Dodajemy pomidory z puszki, ocet oraz sporą szczyptę soli i pieprzu. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień i gotujemy całość na wolnym ogniu przez około 15 minut, aż marchewki zmiękną, a sos zgęstnieje.
3. w czasie gdy sos będzie się gotował, stawiamy dużą patelnię na średnim ogniu. Ziemniaki   kroimy na mniejsze kawałki. Wlewamy olej do wysokości pół centymetra. Smażymy ziemniaki około 8 minut. Na ostatnią minutę smażenia dodajemy czosnek i listki rozmarynu.
4. Podajemy ziemniaki gorące z ostrym sosem pomidorowym.


Hiszpańska tortilla z ziemniakami, chorizo i pikantnym sosem pomidorowym



Tortilla:
2 1/2 szklanki pokrojonych w plasterki ziemniaków
1 szklanka pokrojonej w 3 mm plastry czerwonej cebuli
1 szklanka pokrojonej kiełbasy chorizo
8 jajek
1 łyżka gruboziarnistej soli
1/2 łyżeczki tłuczonego pieprzu
1 łyżeczka posiekanego tymianku
1 łyżeczka oliwy z oliwek
2 łyżki oleju roślinnego

Sos:
1/4 szklanki białego octu winnego
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki soli
1 łyżka tartego imbiru
1 łyżka roztartego czosnku
1 łyżeczka żółtych nasion gorczycy
1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka pieprzu kajeńskiego
1/2 łyżeczki pasty curry
szczypta szafranu
1/4 szklanki oliwy z oliwek
4 szklanki posiekanych pomidorów (lub 2 puszki pomidorów)
1 1/2 szklanki soku pomidorowego

Przygotowanie tortilli:
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 st. C. Ziemniaki zalewamy zimną wodą, wsypujemy łyżeczkę soli. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 1 minutę, gasimy ogień i odstawiamy na 5 minut, odcedzamy - dzięki temu plasterki się nie połamią. Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażamy chorizo oraz cebulę, aż będzie miękka. Ubijamy jajka z dodatkiem tymianku, soli i pieprzu. Mieszamy z ziemniakami, cebulą i kiełbasą.

Na patelni rozgrzewamy olej, musi być bardzo gorący, wlewamy masę jajeczną, delikatnie potrząsamy patelnią, aby składniki równomiernie się rozłożyły. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 25-30 minut.

Wykładamy na talerz i podajemy z pikantnym sosem pomidorowym.

Przygotowanie sosu:

Ocet łączymy z cukrem i solą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 2 minuty, zdejmujemy z ognia. W małej misce łączymy imbir, czosnek, gorczycę, pieprz, kmin, pastę curry i szafran. W rondlu rozgrzewamy oliwę, dorzucamy przyprawy i smażymy 2 minuty. Wlewamy ocet z solą i cukrem, pomidory oraz sok pomidorowy i gotujemy 20 minut.

PAELLA MIXTA Z KURCZAKIEM I OWOCAMI MORZA



Składniki:

oliwa
10 całych ząbków czosnku
2 cebule, obrane i posiekane
100 g kiełbasy chorizo
2 filety z piersi kurczaka bez skóry, pokrojone w dużą kostkę
2 puszki pomidorów bez skóry w całości
sól i pieprz
1 czerwona papryka
2 szklanki ryżu do paelli
3 szklanki bulionu szafranowego
1 szklanka białego wytrawnego wina
500 g krewetek lub mieszanki owoców morza
8-10 całych, świeżych krewetek (opcjonalnie)
8-10 świeżych małży (opcjonalnie)

Bulion szafranowy:
(przepis: Kwestia Smaku)

1 l wody
1/4 obranej niedużej cebuli
kawałek obranej pietruszki
mała marchewka
2 łodygi natki pietruszki
1 łyżka oliwy
1 łyżka sosu sojowego
3 łyżki sosu rybnego
szczypta nitek szafranu
sól i pieprz do smaku

Zaczynamy od przygotowania bulionu: do niedużego garnka wlewamy wodę i dodajemy resztę składników bulionu - warzywa, oliwę, sos sojowy, sos rybny, szafran, sól i pieprz. Po zagotowaniu, gotujemy jeszcze pod przykryciem, na niedużym ogniu przez 10 minut. Zestawiamy z ognia i podgrzewamy dopiero przed dodaniem do paelli.

Przystępujemy do przygotowania paelli: rozgrzewamy oliwę na dużej patelni i smażymy kurczaka i kiełbaski, aż się zrumienią. Przekładamy mięso na talerz i podsmażamy cebulę, aż się zeszkli i lekko zezłoci. Dodajemy czosnek i smażymy chwilę mieszając, aż zacznie pachnieć.
Wrzycamy pomidory (my o nich zapomniałyśmy), rozgniatamy je drewnianą łyżką, mieszamy. Dodajemy ryż, mięso, krewetki/ owoce morza oraz paprykę. Dolewamy wino. Gotujemy na małym ogniu mieszając, aż ryż wchłonie płyn.

Następnie dolewamy szklankę bulionu szafranowego i gotujemy stale mieszając. Kiedy ryż wchłonie płyn, dolewamy kolejną szklankę i gotujemy stale mieszając. Kiedy ryż zmięknie, przykrywamy patelnię i odstaw na 15 minut, żeby paella "doszła" (my nie mogłyśmy tego zrobić ze względu na ogromne rozmiary naszej patelni, ale zawsze można w takiej sytuacji spróbować przykryć danie folią aluminiową).


CHURROS  Z SOSEM CZEKOLADOWYM


Składniki churros:

250 ml mleka
100 g masła
1 łyżka stołowa cukru
125 g mąki
3 żółtka
ziarna z dwóch rozciętych lasek wanilii lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
olej roślinny do smażenia
cukier puder do posypania

Składniki sosu:

1 filiżanka skondensowanego mleka
200 g czekolady deserowej
nieco mleka i rumu



Przygotowanie churros:

1. w garnku gotujemy mleko z cukrem, masłem i wanilią;
2. przesiewamy mąkę i mieszamy na gładkie ciasto. Dodajemy żółtka i mieszamy;
3. przekładamy ciasto do woreczka cukierniczego (takiego jakiego używają cukiernicy do dekorowania tortów itp.), z nakładką w kształcie gwiazdki o śr. około 0,5 cm (my miałyśmy znacznie mniejszą);
4. wyciskamy paski ciasta do oleju rozgrzanego do 180 st. C (generalnie bardzo gorącego). Smażymy, aż będą złocistobrązowe. Odcedzamy z nadmiaru tłuszczu układając gotowe churros na papierowych ręcznikach kuchennych. Posypujemy cukrem pudrem, gdy już ostygną.

Przygotowanie sosu czekoladowego:

Podgrzewamy mleko skondensowane, wrzucamy kawałeczki czekolady i ucieramy na jedwabistą masę. Dolewamy mleko i rum do smaku, mieszamy. Podajemy churros z sosem.

Tak jak pisałam nie udało się nam przygotować sosu czekoladowego, ale z samym cukrem pudrem churros też były bardzo smaczne. Jeszcze raz dziękuję Kasi M. za cierpliwość jaką włożyła w przyrządzenie tego deseru.


SANGRIA KLASYCZNA

1 butelka czerwonego wytrawnego wina (np. Rioja)
1 l schłodzonej lemoniady
lód
1/4 szklanki brandy
1 pomarańcza
1 limonka
1 jabłko Granny Smith

Do dużego dzbanka wlewamy wino, lemoniadę i brandy, następnie dorzucamy pokrojone w plasterki owoce. Na koniec dorzucamy kostki lodu i podajemy zimne.


I to by było na tyle w kwestii naszego hiszpańskiego wieczoru. Zdradzę Wam tylko, że już niedługo następny wieczór...indyjski.

Magduśka

środa, 16 stycznia 2013

Babska kolacja "HISZPAŃSKA FIESTA" cz.1

W ostatnią sobotę odbyło się kolejne spotkanie Babskiej kolacji. Tym razem w nowej, karnawałowej  formule. Najpierw babskie gotowanie, a potem imprezowanie razem z męską częścią odpowiedzialną za degustacje :)

Jak mówi przysłowie "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść", ale z pewnością Nas to nie dotyczyło. Plan był bardzo bogaty i prawie wszystko udało się wykonać. Oczywiście nie bez małych problemów, ale dałyśmy radę...zawsze dajemy :)

Nowym doświadczeniem okazała się koordynacja działań. Wiele z zaplanowanych potraw musiała zostać podana na ciepło w tym samym czasie. Zadanie okazało się naprawdę trudne w warunkach domowych, nie zostało może zrealizowane w 100 %, ale było, szczególnie dla mnie, bardzo ważnym doświadczeniem.

W naszej kuchni hiszpańskiej królowało kilka składników. Nasze gotowanie zdominował czosnek, cebula, pomidory, ziemniaki i chorizo. Starałam się by wszystkie składniki, jak ser manchego czy chorizo były oryginalnie z Hiszpanii. Nawet pomarańcze, cytryny i czosnek pochodziły prosto z Półwyspu Iberyjskiego.

Ważną częścią naszego imprezowego menu było tapas. Tapa po hiszpańsku znaczy "przykrywka", a nazwa wzięła się stąd, że kiedyś w andaluzyjskich barach przykrywano kieliszek z darmową przekąską chlebem lub glinianym spodeczkiem. Miało to uchronić przekąskę przed muchami i utratą aromatu. W Hiszpanii te małe dania stanowią dzieła sztuki kulinarnej, są ich setki rodzajów. My również się postarałyśmy. Niestety dokumentacja fotograficzna naszego spotkania nie jest zbyt bogata, bo ogarnięte przygotowaniami nie miałyśmy głowy do zdjęć. Tym bardziej, że postawione przed chłopakami przekąski znikały w mgnieniu oka :)

Hiszpańska fiesta
Menu

Tapas
- hiszpańska szynka serrano z kaparami i ser manchego
- zielone oliwki nadziewane migdałami i pastą paprykową
- papryczki nadziewane serem
- croquettes, czyli krokiety z beszamelu z dodatkiem chorizo
- krążki kalmarowe w cieście
- albondigas - pulpeciki z sosem pomidorowym
- pieczone pomidory z serem manchego i tymiankiem
- grzanki z "hiszpańskim pesto" i krewetkami z czosnkiem
- patatas bravas z ostrym sosem pomidorowym
- Tortilla ziemniaczana z chorizo i czerwoną cebulą

Danie główne: Paella mixta z owocami morza i kurczakiem

Na deser: Churros z sosem czekoladowym

Do picia: Sangria


Nie wszystkie z zaprezentowanych dań były naszym dziełem. Oliwki, papryczki i krążki kalmarowe kupiłyśmy gotowe. Natomiast z pozostałą częścią listy zmierzyłyśmy się dzielnie same.

Zacznę od croquettes, czyli czegoś w rodzaju krokietów (przynajmniej z wyglądu zewnętrznego), przygotowanych z sosu beszamelowego z dowolnymi dodatkami, u nas z kiełbasą chorizo, obtoczonych w bułce tartej i usmażonych w głębokim tłuszczu. Przyznam się, że szykując menu nie pokładałam w tym daniu wiele nadziei. Rzeczywiście wieloetapowość jego przygotowania nie wróżyła nic dobrego. Forma nam nie wyszła, bo ciasta było mało i nasze małe kuleczki rozpadły się podczas smażenia. Ale do smaku nie miałam żadnych zastrzeżeń. Dlatego spróbuję wykonać to danie jeszcze raz, ale tym razem rozpocznę dzień przed planowaną imprezą. Ale o szczegółach za chwilę.
Potrawą, która bardzo miło mnie zaskoczyła były albondigas, czyli mięsne pulpeciki w sosie pomidorowym. Wydało mi się to niezwykle banalne i nie zakładałam, że będzie to mój faworyt. Wykorzystałam przepis Jamiego Olivera, który jest niezwykle prosty, ale efekt...sami sprawdźcie.

Dalej były połówki pomidorów zapiekane z serem manchego i świeżym tymiankiem. Proste, smaczne i nadające się na wiele okazji. Najsmaczniejsze w sezonie pomidorowym.

Grzanki z "hiszpańskim pesto" z krewetkami, stanowiły małą wariację na temat prezentowanych już na moim blogu przepysznych grzanek z zielonym pesto. Zamieniłyśmy orzechy piniowe na migdały i dodałyśmy sera manchego zamiast parmezanu. Jak zawsze pyszności.

Pora przejść do konkretów. Miałyśmy przygotować tzw. patatas bravas z pikantym sosem pomidorowym. Bardzo popularne danie tapas. Poprzestałyśmy jednak na sosie, a ziemniaków nie usmażyłyśmy. Jednak dla chętnych podam cały przepis.

Bardzo miłym zaskoczeniem była tortilla. Przygotowując się do hiszpańskiej kolacji myślałam, że tortilla hiszpańska to kukurydziane placki. A tu niespodzianka. Hiszpańska tortilla kojarzy mi się z włoską fritattą, natomiast tortilla w plackach to danie meksykańskie, więc może innym razem. Ziemniaczana tortilla z chorizo i czerwoną cebulą była nie tylko łatwa, ale też stosunkowo szybka w przygotowaniu i zamierzam jeszcze nie raz spróbować jej różnych wariacji.

Od początku największą atrakcją miało być danie główne w postaci paelli. Od paelli wszystko się zaczęło. Jeszcze przed świętami mój Mąż wypatrzył w sklepie ogromną patelnię do paelli w bardzo okazyjnej cenie. Tak więc, na gwiazdkę dostałam patelnię do paelli i dalej miałam już pomysł na całą imprezę. Niestety pech chciał, że gdy przyszło nam przyrządzić paellę byłyśmy już tak zmęczone, że trudno było zebrać siły. Ale z pomocą Olgi dałyśmy radę i wyszła naprawdę smaczna. Zadanie o tyle nie było łatwe, że patelnia zajmowała powierzchnię niemal całej, czteropalnikowej kuchenki. 

Zgodnie z planem przygotowałyśmy deser - hiszpańskie churros, długie paluszki smażone na tłuszczu jak nasze pączki czy faworki. Do tego miał być czekoladowy sos, ale z cukrem pudrem też były smaczne. Tu dziękuję Kasi M. za cierpliwość, bo wytrwale smażyła kolejne partie tego deseru.

A na koniec była sangria. Typowy, hiszpański napój alkoholowy, idealny na imprezy.


Hiszpańska szynka serrano z kaparami




 

 

Niektórzy już stracili nadzieję, że cokolwiek zjedzą :)


ALBONDIGAS  (Pulpeciki z sosem pomidorowym)
przepis z książki Kulinarne Wyprawy Jamiego

Składniki na około 25-30 pulpecików

oliwa
pęczek natki pietruszki
2 małe cebule, obrane i drobno posiekane
4 obrane ząbki czosnku (2 drobno posiekane, 2 pokrojone w plasterki)
500 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
2 duże żółtka
50 g bułki tartej
sól morska i świeżo zmielony pieprz
1/2 butelki passaty pomidorowej lub 1 pomidory w puszce
1 cytryna

Przygotowanie:

1. Podgrzejcie oliwę na patelni na średnim ogniu. Dodajemy połowę drobno posiekanej natkę pietruszki, cebulę i posiekany czosnek.
2. Do cebuli i czosnku dodajemy mięso, żółtka i bułkę tartą oraz grubo posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy mięso solą oraz pieprzem. Wszystko razem mieszamy.
3. Formujemy małe kulki z masy mięsnej i układamy na natłuszczonej oliwą tacy lub talerzu, przykrywamy je folią spożywczą i na 30 minut wkładamy do lodówki, aby stężały.
4. Wyjmujemy klopsiki z lodówki i obsmażamy klopsiki w garnku lub głębokiej patelni na brązowo. Dodajemy resztę cebuli, czosnek w płatkach i pomidory. Wszystko razem mieszamy, doprawiamy sos solą i piprzem i podajemy na ciepło.




CDN...

- 

niedziela, 6 stycznia 2013

Najlepszy grillowany łosoś

Zakładam, że większość z Was powzięła jakieś noworoczne postanowienia. Dla tych, którzy po świątecznym ucztowaniu postanowili zrzucić parę zbędnych kilogramów proponuje zdrową i lekką rybę. Grillowany łosoś z soczewicą to jedno z moich ulubionych dań. Jest to zestawienie idealne. Delikatne mięso ryby, słodycz soczewicy i słony smak kaparów. Do tego bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu. To propozycja nie tylko na zdrowy obiad, ale też na wykwintną kolacje.
Długo szukałam rodowodu tego zestawienia smaków. Sądzę, że pomysł połączenia soczewicy z łososiem pochodzi z Francji. Wariacji na ten temat jest wiele, soczewicę można doprawić na wiele sposobów. Ja wybrałam sprawdzony przepis z Kwestii Smaku z moimi drobnymi modyfikacjami. 

Grillowany łosoś z soczewicą i sosem kaparowym



Składniki dla 2 osób:

Do przyrządzenia łososia:

2 filety  z łososia, wielkość wedle uznania i apetytu (bez ości i skóry)
1 łyżka oliwy
sól i pieprz
4 łyżeczki kaparów
1/4 szklanki octu z białego wina lub białego wina*
2 (ok. 40 g) czubate łyżki masła 

2 łyżki posiekanej natki pietruszki

Do przyrządzenia soczewicy:


100 g suchej zielonej soczewicy (4 garści)
2-3 łyżki miodu (ja lubię gdy soczewica jest słodka, ale można dodać mniej)
2 ząbki czosnku
1 łyżka soku z cytryny i 1 łyżeczka soku z cytryny
chilli do smaku
1 łyżeczka suszonej szałwii (ja nie miałam, więc pominęła)
1 łyżka posiekanej natki pietruszki

* z winem sos będzie delikatniejszy. Ocet daje bardzo intensywny zapach, ale mnie on nie przeszkadza.


Jeżeli kupimy filety z łososia ze skórą (co zdarza się bardzo często) musimy je tej skóry pozbawić. W tym celu potrzebujemy ostry i najlepiej giętki nóż. Nacinamy rybę pod samą skórą i delikatnie przesuwamy nóż pod skórą, pod lekkim kątem, aby nie odciąć cennego mięsa. Trudno jest to wytłumaczyć, ale to tylko kwestia wprawy. Gdy już uporamy się ze skórą warto sprawdzić czy nasz filet nie ma ości. Jeśli ma można je wyciągnąć za pomocą pęsety.

Gdy ryba jest gotowa posypujemy ją solą i pieprzem z obu stron i smarujemy dokładnie oliwą.

Tymczasem do garnka wrzucamy soczewicę i zalewamy wodą tak by sięgała ok. 2,5 cm nad powierzchnię soczewicy. Dorzucamy rozgnieciony ząbek czosnku, łyżkę oliwy oraz doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy na małym ogniu, bez przykrycia około 20 minut aż ziarenka będą al dente. Odstawiamy z ognia i dorzucamy pozostałe składniki: pozostałą oliwę, miód, sok i skórkę z cytryny,drugi, rozgnieciony ząbek czosnku, natkę pietruszki oraz doprawiamy chilli i ewentualnie solą i pieprzem.

Na małej patelni lub w rondelku podgrzewamy ocet/ wino z masłem, gdy masło się rozpuści wrzucamy kapary i podsmażamy całość na małym ogniu około 4 minuty. Uważajcie, bo masło szybko się pali, więc miejcie je na oku :)

W tym samym czasie możecie już rozgrzewać patelnie grillową lub zwykłą. Nie potrzebujecie tłuszczy bo łosoś wysmarowany jest oliwą. Ułóżcie filety na rozgrzanej patelni i smażcie 5 minut z jednej strony (aż usmaży się do połowy) i 4-5 minut z drugiej. Jeśli okaże się, że filety są jeszcze w środku surowe potrzymajcie je jeszcze trochę dłużej.

Ułóżcie soczewicę na talerzach, na niej filet z łososia i polejcie sosem z kaparami. Po prostu niebo w gębie.

Życzę smacznego,

Magduśka



Popularne posty